O mnie

Moje zdjęcie
ja, baba z baby, czyli matrioszka. słucham jazzu. dla animuszu. wchłaniam literaturę. wziewnie. piszę. oraz fotografuję. subtelno-zachłannie. na przemian, albo przemiał. projekt FOTOszeptów dojrzewał w mojej głowie bardzo długo. powstał o czasie koloru turkusowego, kiedy zrozumiałam, że słowa piętrzące się we mnie są równie ważne jak obrazy wokół.

niedziela, 30 listopada 2014

wybory samorządowe, czyli o laniu wo...sku.

z wieści pokładowych: oprócz tego, iż nie mówię, doszedł mi katar i to w paskudnej formie ciekłej.


100 chusteczek wyszarpywanych z kartonika zużyłam szybciej niż
przewidziałam, więc raczę się teraz papierem toaletowym, SIC!


oraz przebieram nogami, gdyż żyję drugą turą wyborów.
pierwszą też żyłam, bowiem MamaRodzona zamieszana była w całość
bezpośrednio, z pozytywnym skutkiem zresztą (ukłony!).
ja tymczasem zasilałam komisję, w efekcie czego w lokalu przebywałam
od 5.45 rano do 5.30 dnia następnego, z półgodzinną przerwą na obiad.
przy liczeniu kart utraciłam linie papilarne, przy liczeniu głosów nabawiłam się zaćmy.

a teraz już oddalam się celem lania wosku.
mam klucz i świeczkę z Ikei o zapachu panna cotta.

andrzejki.

lubię listopad. etymologicznie zwłaszcza.


i nawet się z nim zaprzyjaźniłam.
on mi rozdawał długie wieczory z herbatą, książką i kocem, 
ja w zamian robiłam mu malownicze zdjęcia.

aż przytargałam do domu zapalenie krtani.
więc dziś nie będzie lania wosku i innych chińskich ciasteczek,
dzisiejszy wieczór sponsoruje: modafen, thiocodin, syrop prawoślazowy oraz alpa.
prosto z Czech.

piątek, 21 listopada 2014

"dobry sen"

/Jonasz Kofta/


Ładnie u ciebie
Tyle książek
Ty sam to wszystko czytasz?
Jest to, co lubię
"Mały książę"
O! Jaka ładna płyta
Leż, leż spokojnie
Jutro wstaniesz
Drobiazg
Trzydzieści siedem dwa
Zaraz opowiem Ci, kochanie
Skąd przyszłam
I kim jestem ja

Ja jestem dobrym snem
Życia mam tylko godzinę
Będziesz pamiętał mnie
Gdy minę
Ja jestem dobrym snem
W którym jest wszystko tak piękne
Kochanie nie budź się
Bo zniknę

Tyle tu dymu
Pokój tonie
Otworzę zaraz okno
A te koszule
Na balkonie
Na amen ci zamokną
Leż, leż spokojnie
Jutro wstaniesz
Grypa
Podgorączkowy dreszcz
Mój czas się kończy
Nie zostanę
Nie mogę
A dlaczego wiesz

Ja jestem dobrym snem...

Ja jestem dobrym snem
Zasmucę cię i porzucę
Dobranoc - tylko gdzie
Schowałeś klucze?



czwartek, 20 listopada 2014

andrzej poniedzielski

Chyba już można iść spać
Dziś pewnie nic się nie zdarzy
Chyba już można się położyć
Marzeń na jutro trzeba namarzyć

Tamtą kartkę z wczorajszej nocy
Trzeba zmiąć i położyć w koszu
I od nowa na nowej kartce
Pisać nowy, niemiłosny list do losu


Chyba już można...


Albo donos napisać na życie
Bo należy mu się swoją drogą
I podpisać zgryźliwie "żyćliwy"
Tylko gdzie to wysłać, do kogo


Chyba już można...

Takie łóżko, a taka dobra rzecz
To był świetny pomysł z tym łóżkiem
Gdy ktoś chce sobie życie poprawić
To wystarczy poprawić poduszkę




wtorek, 14 października 2014

niedyskrecje.

Niedyskrecje


Gdzie jesteśmy? W ironiach


których nikt nie chwyci, krótkotrwałych


i nieakceptowanych, w trywialnych pointach


które kwitują metafizykę niedorzecznym


detalem, w piątku, co wypada


na piątego listopada, w mnemotechnice dni.


Można dać przykład i można to przyjąć


na wiarę, kocią łapę na gardle.




I lubi się jeszcze pewne słowa i te, za przeproszeniem,


składnie, które udają, że coś je z sobą łączy.


W tych międzysensach zawiera się cały człowiek,


włazi tam, gdzie widzi trochę miejsca.


[Niedyskrecje, {w:} Piotr Sommer, „Rano na ziemi (wiersze z lat 1968-1998)”, Wydawnictwo Wojewódzkiej Biblioteki Publicznej i Centrum Animacji Kultury, wyd. I, Poznań 2009, str. 117.]

piątek, 4 lipca 2014

i wyszeptałam ja post ;)

Kochani moi!
(zaczęłam jak Edyta Górniak do swoich fanów)...

gdybym miała czysto slangowo ocenić sytuację, to napisałabym: NIE OGARNIAM.

bo mianowicie na głowie mam:
1. niedokończone studia (3 kierunek, bo po cóż kończyć edukację na jednym!)
2. tym samym do skończenia pracę licencjacką (3 razy zmieniałam temat, a do aktualnego również nie mam przekonania)
3. tym samym stos książek do przeczytania
4. fotografia (ta niby poważna) i wiele sesji do przejrzenia, poprawienia, oddania zainteresowanym
5. pochłaniająca moją energię konceptualną Lalka: http://zycielalki.blox.pl/html
6. nauka języka
7. i mnóstwo przyziemno-poetyckich rzeczy, o których już pisać nie wypada.

i tak kręcę się wokół własnej osi. szukam. odkrywam. zakrywam. chowam.

i pomysł mam na nowy blog.
jak tylko wymyślę fajną, niezajętą (!) nazwę, dam znać :)

tymczasem korzystajcie z lipca.
ja od 3 tygodni leżę w łóżku z zapaleniem krtani.
nie mówię.

ani ani.

środa, 12 marca 2014

przedwiośnie.

obecne przedwiośnie w niczym nie przypomina tego u Żeromskiego,
choć ponoć rano są przymrozki, co źle wróży plonom z ogródków działkowych.

(wyprodukowawszy to zdanie, uświadomiłam sobie, że mogłabym tworzyć rubrykę Poradnika Rolnika,
czego chyba jednak bym nie chciała) ;)

śledziłam Oscary 2014, kibicując "Blue Jasmine".
śledziłam Orły 2014, kibicując "Idzie".
wszystko poszło z planem, czyli nie jest źle w kinematografii, a nawet jest dobrze.

oraz mamy rybkę o imieniu De-moll.
rybka, jak na rybkę domową, przystało mieszka w akwarium,
w którym poinstalowane są filtry, pompki, termometry i inne.
całość tworzy piękny obrazek z szumem strumyczka w tle niczym w sielankach Szymona Szymonowica.

a dzisiejsze poranne słonko uświadomiło mi, jak bardzo mam brudne szyby.




tu przyziemna  JA  :)

środa, 5 marca 2014

przynudzanie starego piernika, czyli co mi na wątrobie leży ;)

ludzie blogi piszą.
dla SIEBIE.
dla innych.
na pokaz.
MOJA przygoda z blogowaniem zaczęła się bardzo dawno temu,
kiedy słowo pisane jeszcze miało moc.
debiut na kiepskim onecie i szybka ucieczka na elitarnego wówczas bloxa.
przez te lata zmieniali się czytelnicy, zmieniałam się też JA.

zawsze jednak był we MNIE pierwiastek EGOCENTRYZMU.
może to efekt JEDYNACTWA, a może przypadłość każdego blogera,
który pisząc o SWOIM życiu siłą rzeczy przemyca tam SIEBIE.
jak niegdyś przemycało się bimber na polsko-ukraińskiej granicy.
z różnym skutkiem zresztą.

kiedy przeglądam stare archiwum, chichoczę nad SOBĄ.
to śmiech szydercy, którym zawsze byłam.
fotoszepty MNIE wyciszyły.
taki etap, taka potrzeba WŁASNA.
spokoju i turkusu czas.

teraz już widzę, że ten czas mija. wracam stara JA.
wewnętrznie niespokojna, słownie zadziorna, śliczna higieniczna ironiczna.

nadal robię zdjęcia. nadal śledzę wydarzenia na wschodniej granicy. nadal mam loki.
aaaa i na facebooku się udzielam. branża kulturalno-różna ;)

https://www.facebook.com/pages/Fotoszepty/209039692630273?ref=hl

ciąg dalszy tego dyskursu nastąpi, tymczasem miłego tygodnia :)





środa, 19 lutego 2014

bo kobieta zmienną jest.

znów zmieniłam kolor włosów.
jakby zmiana na głowie miała wpływ na zmiany w głowie.
ani to zjawiskowa metamorfoza nie jest, ani nawet metafora.

zdałam też wreszcie arcyważny egzamin na kierunku elitarnym, acz kompletnie nieżyciowym.
a jak tylko dokończę pracę o samobójstwach w kulturze na przykładzie dzienników,
będę mogła spokojnie rodzić dzieci.
uprzednio opisując ca-lut-ką ciążę na łamach bloga mego (nie)jedynego.

oraz w dalszym ciągu nie nadążam za pogodą.
noszę się więc umiarkowanie wiosennie.
tylko chyba z tą baranicą na głowie przesadzam.

ps. moją drugą stronę można podglądać na FB.

czwartek, 13 lutego 2014

babska natura.

wstaję. jem. jadę. pracuję. piję. jem. jadę. jem. piję. fotografuję. oglądam. piszę. czytam. mówię. słucham. myślę. śpię.
ja.
wytwór socjo-psycho-literacki.
tymczasem w Rosji mamy olimpiadę, co jej nie oglądam.
tymczasem Polacy zdobywają złote medale, o czym dowiaduję się z Internetu.
tymczasem jutro dzień zakochanych, którego nie obchodzę.

czy mówiłam już, że kocham piątki, białe wnętrza i błyszczyki w cielistym kolorze?



niedziela, 9 lutego 2014

(nie) tędy droga.

tak sobie żyjemy, jak gdyby nigdy nic.
od rana do wieczora.
noce i dnie.
carpe diem.
gdzieś gonimy, czegoś szukamy, a jedyną stałą w nas jest zmiana.

ja.
mam potrzebę zdeptywania nowych ścieżek, kopania nowych rowów, tworzenia nowych matryc.
naznaczam swoje miejsca w sieci jak kot, co obsikuje teren.
pewnie mi minie. ponoć wszystko mija.
nawet najdłuższa żmija.

tymczasem szatnia zamknięta, wyszłam w teren ;)


https://www.facebook.com/pages/Fotoszepty/209039692630273?ref=hl

https://www.facebook.com/zycielalki

piątek, 7 lutego 2014

kruchość życia.

wczoraj byłam na kolejnym pogrzebie.
do dziś mnie trzyma atmosfera łez, żalu i pytań bez odpowiedzi.
życie to jednak trudne jest do zrozumienia.
nawet dla takiego Aniołka, którego niezdarnie wypuściłam z rąk wprost na twardą podłogę.
 
 
a teraz już mniej patetycznie.
pamiętacie jak mówiłam o schizofrenii blogowej?
otóż mam i dzielnie ją karmię.
trzymanie kciuków mile widziane, bowiem projekt jest dość karkołomny.
proszę Państwa, oto Lalka. bezimienna ekshibicjonistka :)

czwartek, 30 stycznia 2014

biała magia.

ten styczeń to długi jest i prawdziwie styczniowy.
zimno. biało. ciemno. do domu daleko.
czy u mnie kolorowo jest?
nienienie. pewnie przez aurę zaokienną urządzam się na biało.
bo mogłam na przykład na szaro ;)
czytam o minimalizmie oraz prostocie duszy i ciała.
jak tak dalej pójdzie, będę jeść trawę, pozbędę się mebli, naciągnę na ciało giezło.

poza tym, muszę się Wam do czegoś przyznać:
cierpię na schizofrenię blogową.
czy to się leczy? ;)


piątek, 17 stycznia 2014

kolorowo żyj :)

ale jak to?!
tak długo spałam?!
przecież podobno w tym roku zimy nie było i nie będzie.
taki pakt z wiosną podpisany zielonym atramentem.

ech, najlepszego, Kochani w nowym roku.
obyśmy go przeżyli.
lub choć przeżuli.
k-o-l-o-r-o-w-o :)