O mnie

Moje zdjęcie
ja, baba z baby, czyli matrioszka. słucham jazzu. dla animuszu. wchłaniam literaturę. wziewnie. piszę. oraz fotografuję. subtelno-zachłannie. na przemian, albo przemiał. projekt FOTOszeptów dojrzewał w mojej głowie bardzo długo. powstał o czasie koloru turkusowego, kiedy zrozumiałam, że słowa piętrzące się we mnie są równie ważne jak obrazy wokół.

poniedziałek, 4 listopada 2013

ludzie listy piszą...

lubię widok czerwonych skrzynek pocztowych,
za to listów pisać nie lubię.
ulakoniczniłam się. zminimalizowałam. olapidarniałam.
nowomowa?
mowa-trawa.


32 komentarze:

  1. jeśli już to e-maile... i to chyba tyle; o listach zapomniałam, że tą formą jeszcze można

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. prawda? smutne to. zresztą e-maili też zbytnio nie lubię.
      mam wrażenie, że z chwilą kliknięcia, moja wiadomość już straciła na ważności.

      Usuń
  2. Ja kiedyś jako nastolatka lubiłam pisać listy i je dostawać ;-) Kiedyś z kuzynką miałyśmy taką fazę, że jak ja wyjechałam na tygodniowe ferie zimowe ona do mnie napisała list (normalnie mieszkałyśmy niedaleko siebie i często widywałyśmy się:-) ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. też tak robiłam z kuzynką! chodziłyśmy do różnych szkół średnich i na przystanku wymieniałyśmy się korespondencją :) nie były to opasłe epistoły, ale kilka zdań z wieczora. a teraz? teraz jest facebook :)

      Usuń

  3. skrzynki mailowe
    sa bez koloru...
    przyjdzie utrwalić w pamięci
    zwykłe
    te czerwone...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dlatego utrwaliłam na fotografii... pewnie kiedyś zupełnie znikną z naszego krajobrazu :/

      Usuń
  4. A ja uwielbiam pisać listy i je dostawać :) Coś pięknego!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. kultywuj, Jagodo, ten zwyczaj, bo zamrze na dobre... :)

      Usuń
  5. Listy są fajne! Jeszcze niedawno pisałam je ... z koleżanką blogową. :D
    Trzeba było więcej czasu poświęcić, skupić się, a i o niepopełnianiu błędów się pamiętało, bo sztuczna inteligencja nie podkreśliła na czerwono. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zgadza się. skupiało się wówczas i na błędach, i na ładnym starannym pisaniu :)

      Usuń
  6. A ja znów kocham pisać listy!
    I kocham wsuwać je w metalowe szczęki krzowozgryzych, czerwonych skrzynek : )
    Pozdrawiam!
    mgła u nas stała się nieodłącznym elementem krajobrazu : )

    OdpowiedzUsuń
  7. A ja lubię słowa na papierze, myśli w kopertach.
    Staroświecka jestem;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. też bywam staroświecka, ale tę formę raczej pogrzebałam ;)

      Usuń
  8. Ja uwielbiam pisać listy, tradycyjnie piórem, najlepiej jakimś oryginalnym kolorem atramentu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. pół życia pisałam piórem, teraz już generalnie mało piszę odręcznie :/ pamiętam atrament jasnoniebieski Pelikana :)

      Usuń
  9. Mam podobnie. Technologia ułatwia życie, ale i okalecza i ogłupia.
    Pamiętam z jaką niecierpliwością czekałam na listy. Odpisywałam z miejsca i oczekiwanie zaczynało się na nowo.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tak, technologia... teraz niestety panuje zwięzłość. i w mowie, i w piśmie.

      Usuń
  10. Czasami jeszcze list wysyłam i papierową odpowiedz też dostaję. Lata temu w podstawówce i liceum to była główna forma utrzymywania kontaktów i jeszcze szukało się listowych-znajomych w Machinie i Tylko Rock. :-)

    OdpowiedzUsuń
  11. A ja tęsknię za tradycyjnymi listami ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja już chyba nie :) po prostu wiem, że to minęło bezpowrotnie raczej.

      Usuń
  12. Ja wręcz przeciwnie. Lubiem! Lubiem bardzo :)) I baaaardzo mi tego brakuje. Czasem ulżę sobie mailowo ;)
    Za to nie cierpię pisać sms-ó!!!! Brrrrrrrrrr! Żeby było śmieszniej nie lubię ich, gdyż wydają mi się zbyt czasochłonne - szybciej i łatwiej zadzwonić. Ale ślęczenie nad kartką z długopisem to już czysta przyjemność, na którą nigdy nie wyliczałam sobie czasu ... Niestety czynność ta jest już przeze mnie nie praktykowana :( Powód - brak chętnych do takiej korespondencji. Każdy woli wyklepać zdawkową wiadomość na telefonie i pędzić dalej ... Przykre to.
    W licealnych czasach natomiast listy miały u mnie niezwykłą płynność ... Były listy do (i od) przyjaciół, do radiowej Trójki - Lista Przebojów i miłosne również ;)
    Ależ emocje towarzyszyły tym korespondencjom! To wyczekiwanie ... To bieganie po znaczki na pocztę ... Otwieranie koperty ... Ehhh... Się rozmarzyłam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. uuu, wyjątkowo nielakoniczny komentarz ;) SMS-ów też nie lubię, natomiast jeśli chodzi o listy, to towarzyszyły mi podobne emocje. ja korespondowałam z koleżanką z Rosji. zasadniczo to każdy musiał wybrać sobie jedną osobę i z nią pisać listy, które były później omawiane na języku rosyjskim.

      Usuń
  13. Nic nie równa się z tym uczuciem, z jakim wracało się do domu skądś tam i z bijącym sercem podchodziło do skrzynki... I tam był list! List w kopercie! Do mnie! Kiedyś prowadziłam ożywione życie listowe. Teraz z jedną tylko koleżanką wymieniam prawdziwe listy, ale niestety rzadko. Poza tym, czasem coś mi strzeli do głowy i zamiast maila wysyłam komuś list. Szkoda, że nie widzę miny adresata, jak wyjmuje ze skrzynki ;)

    Ps. Poleć mi coś dobrego jazzowego, dobrze?

    OdpowiedzUsuń
  14. Lubię listy, i trochę żałuję, że ta epoka się skończyła.

    Ale kartki różnorakie praktykuję dalej z upodobaniem - okolicznościowe (z własną twórczością wierszykowo - plastyczną;) ), wakacyjne... I paczki. Z prezentem, z drobiazgiem. Z zakupami;)

    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  15. Bardzo lubię skrzynki i listy i ubolewam bardzo, że ten zwyczaj w narodzie zanika :((

    OdpowiedzUsuń
  16. za to dostawać, takie miłe - sama radość ;)

    OdpowiedzUsuń

dziękuję za chwile, jakie Wam kradnę.
za słowa, zadumę i niekontrolowane wybuchy śmiechu.
za wrażliwość.

ps. moderowanie komentarzy włączyłam nie po to, by je przesiewać, tylko dla własnej wygody. dzięki temu wiem, kto zostawia swój ślad w postach starszych niż 3 dni. reszta to żywioł ;>