O mnie

Moje zdjęcie
ja, baba z baby, czyli matrioszka. słucham jazzu. dla animuszu. wchłaniam literaturę. wziewnie. piszę. oraz fotografuję. subtelno-zachłannie. na przemian, albo przemiał. projekt FOTOszeptów dojrzewał w mojej głowie bardzo długo. powstał o czasie koloru turkusowego, kiedy zrozumiałam, że słowa piętrzące się we mnie są równie ważne jak obrazy wokół.

piątek, 11 stycznia 2013

to nie jest poezja, to prozaiczna proza.

obracam w dłoniach minione chwile, ręce składając jak do różańca.
jasność sytuacji podświetla zakurzona jarzeniówka, która gaśnie za dotknięciem szarej ćmy.
ciemność sprzyja myślom, (roz)mowom i uczynkom.
niedobór magnezu tłumaczę niedostatkiem słońca,
niedobór tlenu rzadkimi spacerami.

czy zgasła Wam kiedyś latarnia, gdy przechodziliście obok niej?



30 komentarzy:

  1. wszystkie lampy maja sie na bacznosc jak ide i grzecznie swieca.................ale kiedys chcialam taka lampe w padajacym sniegu wieczorem zlapac na aparat ale musialam wygibasy robic zeby sie udalo:P......................buziaki zostawiam i znikam na frankfurt,trzeba portfel starego ogolocic heeee

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tylko go nie ogołoć tak do reszty, coby Wam na to frycowe ostało ;P

      Usuń
  2. Milion razy mi zgasła i milion razy się zapaliła. Też mam niedobór magnezu przez picie kawy, na niedobór tlenu nie pozwala mi pies ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Niedobór magnezu tłumacz wypitą kawą i herbatą, po uzupełnieniu zatrzymasz, dodając do każdej następnej (kawy) szczyptę kardamonu. A latarnie nam gasną zawsze. Moja Młoda bardzo się tego bała, wymuśliłam więc teorię, że nasze światło wewnętrzne je powala i... gasną oddając pole lepszym ;o)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. bardzo mi się Twoja teoria podoba ;)
      latarnia gaśnie powalona moim światłem ;)

      Usuń
  4. Jak dotąd to moje ulubione TU zdjęcie. Dziękuję.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. yyy, nie wiem, co napisać... teraz będę myśleć, dlaczego akurat to, na którym w sumie niewiele widać ;)

      Usuń
  5. gasła nieraz:) i zawsze brałam to za dobry znak:)
    i przypomniałaś mi jeszcze to:
    "kiedy szła ulicą, neony traciły swój blask..."

    OdpowiedzUsuń
  6. Z raz i mi się zdarzyło, ba! zdarzyło się nawet, że się zapaliła - i uprzedzam - nie była to lampa na fotokomórkę ;))) ...ale i tak najlepsze są te, co to ani świecą, ani gasną - tylko tak niepokojąco mrugają - jaki klimat się wtedy robi w uliczce, to brak słów!!! ;)))

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie zgasła, pewnie za rzadko spaceruję pod lampami. :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Mi bardzo często gasną latarnie, gdy je mijam. Zawsze się zastanawiam, co to za magia ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I ja mam także samo. Ale to raczej czarna magia jakowaś :(

      Usuń
    2. gdyby pójść metaforyką, to raczej magia czarna...

      Usuń
  9. Latarnie gasną, nawet jak na nie przez okno z mieszkania spojrzę...
    A poważnie, to na mojej ulicy chyba jest jakiś limit prądu, bo co rusz któraś gaśnie a któraś się właśnie zapala.
    A tak już w ogóle poważnie, to owszem, gasną jak przechodzę. Ale rzadko. Częściej tak robią, jak przechodzi mój mąż.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuję za bardzo wyczerpującą odpowiedź :)
      pozdrawiam.

      Usuń
  10. Odpowiedzi
    1. po wypowiedziach widzę, że to żadne novum, to gaśnięcie ;)

      Usuń
  11. oj tak, gasna szczegolnie wtedy, kiedy nie powinny

    OdpowiedzUsuń
  12. Latarnie gasną,kiedy namjniej się tego spodziewamy...

    OdpowiedzUsuń
  13. przy mnie się zapalają, jak przechodzę obok, ale gdy się denerwuję zawieszam systemy komputerowe ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. Bardzo podobają mi się Twoje słowa:)

    OdpowiedzUsuń

dziękuję za chwile, jakie Wam kradnę.
za słowa, zadumę i niekontrolowane wybuchy śmiechu.
za wrażliwość.

ps. moderowanie komentarzy włączyłam nie po to, by je przesiewać, tylko dla własnej wygody. dzięki temu wiem, kto zostawia swój ślad w postach starszych niż 3 dni. reszta to żywioł ;>