O mnie

Moje zdjęcie
ja, baba z baby, czyli matrioszka. słucham jazzu. dla animuszu. wchłaniam literaturę. wziewnie. piszę. oraz fotografuję. subtelno-zachłannie. na przemian, albo przemiał. projekt FOTOszeptów dojrzewał w mojej głowie bardzo długo. powstał o czasie koloru turkusowego, kiedy zrozumiałam, że słowa piętrzące się we mnie są równie ważne jak obrazy wokół.

czwartek, 31 stycznia 2013

styczniowy zamyślnik.

minął.
jak w deklinacji u Poświatowskiej.
obfitował w spotkania w cztery oczy i w cztery pory emocji.
leniwy, choć pełen postanowień.
zimny, a ciepły, bo herbatą ogrzewany.
ciemny, a jasny, bo światłami omotany.
styczeń, piewca Nowego Roku i myśli nowych...

niedziela, 27 stycznia 2013

dzień dobry.

są takie sny, które chce się pamiętać do wieczora.
fragmenty snu, irracjonalne, absurdalne, a ładne.
aż boimy się w okno spojrzeć, bo znikną.
aż boimy się o nich mówić, bo się nie spełnią.
aż wstajemy w kraciastej pidżamie i szuramy zdeptanymi kapciami do łazienki,
królestwa porannych ablucji.
twarz obmywamy, w lustro spoglądamy i wszystko znika.

podano do stołu.

środa, 23 stycznia 2013

mentalny popielec.

słodko-kwaśne smaki są w życiu bezpieczne, ale łatwo o nudności.
początek roku przyprawiam więc papryką chilli,
sypiąc z namaszczeniem jak wprawiony pleban.

nim strzepię z siebie nadmiar popiołu, przejadę gąbką po białej jak opłatek politurze,
zrobię smugę czerwieni, co uda źle wykonany makijaż,
wsadzę palec prosto w ogień.


poniedziałek, 21 stycznia 2013

jasność sytuacji.

Bo, według mnie, są światła żyjące i światła umarłe.
Takie, co tylko świecą, i takie, co pamiętają.
Co odpychają i zapraszają. Co patrzą i nie poznają.
Co wszystko im jedno, komu świecą, i takie, które wiedzą komu.

Wiesław Myśliwski, Traktat o łuskaniu fasoli.

środa, 16 stycznia 2013

namiastka wakacji.

w śnieżnej scenerii zaokiennej preparujemy śnieg domowy.
jest biały jak należy i nieprzyzwoicie słodki.
nie zmienia to faktu, że gofry bardziej smakują latem.
na promenadzie.
na deptaku.
na molo.


piątek, 11 stycznia 2013

to nie jest poezja, to prozaiczna proza.

obracam w dłoniach minione chwile, ręce składając jak do różańca.
jasność sytuacji podświetla zakurzona jarzeniówka, która gaśnie za dotknięciem szarej ćmy.
ciemność sprzyja myślom, (roz)mowom i uczynkom.
niedobór magnezu tłumaczę niedostatkiem słońca,
niedobór tlenu rzadkimi spacerami.

czy zgasła Wam kiedyś latarnia, gdy przechodziliście obok niej?



wtorek, 8 stycznia 2013

pejzaż zimowy.

jest biało.
zamarzły myśli i hormony.
to jeszcze nie czas na realizację odważnych fantazji,
ale wiosną.
wiosną będę wiotką trzciną.

piątek, 4 stycznia 2013

nieoficjalny dualizm.

stoję w rozkroku.
jedną nogą w starym roku, drugą nogą w nowym roku.
marna ze mnie gimnastyczka, więc ani mi wygodnie, ani chyba nie najlepiej to wygląda.
nie mam jakiś większych postanowień na podorędziu, choć...
chcę. mogę. powinnam.

Państwo pozwolą, że nim na dobre zdejmę czapkę z papieru, zrzucę etolę z ptasich piór
i cisnę złotym pantofelkiem w zakurzony róg sali balowej...
wypiję kisiel w świątecznym kubku.