O mnie

Moje zdjęcie
ja, baba z baby, czyli matrioszka. słucham jazzu. dla animuszu. wchłaniam literaturę. wziewnie. piszę. oraz fotografuję. subtelno-zachłannie. na przemian, albo przemiał. projekt FOTOszeptów dojrzewał w mojej głowie bardzo długo. powstał o czasie koloru turkusowego, kiedy zrozumiałam, że słowa piętrzące się we mnie są równie ważne jak obrazy wokół.

wtorek, 30 października 2012

historia dyni na krem przerobionej.

dynia idealnie współgrała ze ścianą.
w tym celu została przytaszczona i ułożona w przedpokoju.
jej estetyczny wyraz potraktowano ostrym cięciem gładkiego noża.





brak oczekiwanej liryki podobnież jak brak przepisu podyktowany jest
przyziemnością autorki usytuowanej wedle dyni.

36 komentarzy:

  1. U mnie też królowała w niedzielę w postaci kremu! Z nutką curry i imbiru mmmm! Moja ulubiona :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. u mnie z curry, z grzankami, z parmezanem, śmietanką, ale bez imbiru :)

      Usuń
  2. ale super micha!
    krem z dyni..lubię, tylko kurcze nie opracowałam jeszcze takiej receptury, żebym nie czuła w nim słodyczy..za to udało mi się ostatnio sporządzić idealny krem brokułowo-cukiniowy..poezja.
    uściski!
    J

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no mi krem wyszedł słodki, ale lubię tę słodycz ;)

      Usuń
  3. widzialam kawalek przedpokoju:P
    krem z dyni jadlam w tym roku piewszy mniam:P.........jak ja kocham ceramiczne naczynka:***

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. aaa, faktycznie, pomarańcz naścienny, druga strona jest szara ;)

      Usuń
  4. Jadłam kiedyś dynię w occie - taki smak z dzieciństwa - pod inną postacią jest mi nieznana. Muszę się w końcu zmobilizować i przygotować coś z dyni:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. z dyni ponoć jest pyszny dżem. ja jadłam tylko w postaci zmielonej w zupie :)

      Usuń
  5. pierwszy kadr nadrabia za przepis, jest tajemniczy :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Przypominasz mi, że to już jesień, bo dynie to właśnie jesień. To nadchodzący listopad, to zapach palonych traw, to ten piękny, zraszający się na szybach chłód... tak mi domowo, jak na tą dynię patrzę. Tak tęskno do miejsc, których już nie ma.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. rzeczywiście jest w dyni coś z nostalgii... niby radosna, pomarańczowa, a trąci jesienią i przemijaniem.

      Usuń
  7. Moja dynia, a właściwie dynie czekają na swój koniec. Jedna w garnku (też zupa/krem) a druga zaraz się potnie na lampion. Jutro idziemy na imprę halołinową:) Przebrania czekają.
    Że nie wypada? Że nie po polsku? Oj tam, oj tam:) Każda okazja dobra do spotkania się w gronie przyjaciół:)))) !!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no ja przeciwnik HALOŁINOWY jestem, ale bawcie się dobrze! pretekst przebierankowy ma swoją moc :)

      Usuń
  8. Czy pokrojona piękniejsza od całej?
    dla tych co dynię lubią...
    Ja wolę całą w jej jesiennym majestacie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. cała bez dwóch zdań majestatu pełna. okazała, krągła, jesienna...

      Usuń
  9. uwielbiam dyniowe rewolucje ;)) świetnie wygląda i smakuje ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jest po prostu ładna, zwłaszcza te odmiany nakrapiane :)

      Usuń
  10. bardzo podoba mi się ten kolor przedpokoju współgrający z dynią :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. też lubię swój przedpokój... w szare dni bije energią po oczach :)

      Usuń
  11. Kurcze nie wiem dlaczego, ale nie lubię dyni. Chętnie bym spróbowała zrobić takie danie jak powyżej, ale raczej z innego warzywa :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Zupa dyniowa - super rozgrzewająca :-)) W sam raz na te "zimowe" dni :-))

    OdpowiedzUsuń
  13. rewelacyjnie i niezwykle smacznie wygląda na twoich fotografiach, mam nadzieję, że smakowała lepiej niż moja. niestety dyniowa zupa nie znalazła mojego uznania, ale podziwiam, podziwiam przynajmniej wygląd tej zupy :D

    OdpowiedzUsuń
  14. Ach, zupka dyniowa! Potrafi doskonale odegnać jesienne smuteczki.

    OdpowiedzUsuń

dziękuję za chwile, jakie Wam kradnę.
za słowa, zadumę i niekontrolowane wybuchy śmiechu.
za wrażliwość.

ps. moderowanie komentarzy włączyłam nie po to, by je przesiewać, tylko dla własnej wygody. dzięki temu wiem, kto zostawia swój ślad w postach starszych niż 3 dni. reszta to żywioł ;>