O mnie

Moje zdjęcie
ja, baba z baby, czyli matrioszka. słucham jazzu. dla animuszu. wchłaniam literaturę. wziewnie. piszę. oraz fotografuję. subtelno-zachłannie. na przemian, albo przemiał. projekt FOTOszeptów dojrzewał w mojej głowie bardzo długo. powstał o czasie koloru turkusowego, kiedy zrozumiałam, że słowa piętrzące się we mnie są równie ważne jak obrazy wokół.

czwartek, 4 października 2012

Franz Kafka, ofiara podwójnej obsesji - kafko_grafie.

Kafka interesuje mnie bardziej jako człowiek, mniej jako pisarz.
Kafkę czytam, ale nie interpretuję.
Jego "Dzienniki" wywracają mi umysł na lewą stronę.
zapraszam na trudną wycieczkę :)

Kafka powiedział kiedyś: "Cała moja egzystencja nastawiona jest na literaturę. Gdy się od niej
oddalam, przestaje żyć. Wszystko, czym jestem i nie jestem, zależ y od tego". 
"Jestem tylko literaturą, i nie mogę, nie chcę być czymś innym". Tyle że literatura nie była
dlań "piękną sztuką pisania", lecz nieustannym zmaganiem się z Bogiem.

Gustaw Herling Grudziński, Dziennik pisany nocą, 10 listopada 1999


"Niewątpliwa jest we mnie żądza książek. Właściwie żądza nie tego, aby je posiadać lub czytać, lecz raczej, aby je oglądać, aby przekonywać się o ich istnieniu na wystawie u księgarza. Gdy znajdzie się gdziekolwiek kilka egzemplarzy tej samej książki, wówczas cieszy mnie każdy egzemplarz z osobna.
Tak, jak gdyby żądza ta pochodziła z żołądka, jakby była zboczonym apetytem".

Franz Kafka, Dzienniki (1910 - 1923), s. 117.

"Piszę inaczej niż mówię, mówię inaczej niż myślę, myślę inaczej niż powinienem
i tak dalej do najgłębszej ciemności". 

Franz Kafka, Listy.

"Jaka przepaść leży między tym, co widzialnie ludzkie, a wszystkim innym!
Jak z każdej tajemnicy wynika zawsze większa! Już w pierwszej chwili brakuje tchu ziemskiemu rachmistrzowi. Należałoby właściwie czuć lęk przed wyjściem z domu".

Franz Kafka, Dzienniki (1910 - 1923), s. 259.

"Kiedyś wyrwało się Felicji Bauer, narzeczonej Kafki: "Chciałabym być przy tobie, kiedy
piszesz". Odpowiedział długim listem. "Pisać znaczy otwierać się aż do nadmiaru... Dlatego
gdy się pisze, nie można być nigdy dostatecznie samotnym, nie można mieć nigdy wokół
siebie dość milczenia, noc jest jeszcze za mało nocą". Marzyła mu się najdalej położona
komórka w rozległej piwnicy. Pisałby tam przy świetle lampy naftowej, posiłki stawiano by
mu u progu drzwi wejściowych do piwnicy, chodziłby po nie o oznaczonych godzinach.
Byłyby to jego jedyne spacery pod sklepieniem ciemnego korytarza podziemnego.
"Jakie bym tam pisał rzeczy, z jakich wydobywałbym je głębi!".

Gustaw Herling Grudziński, Dziennik pisany nocą, 22 lutego 1982.

"Wszelkie samopoznanie wolno ostatecznie utrwalić na piśmie tylko wtedy, gdy może się to dokonać
w najdoskonalszej pełni, łącznie z wszystkimi ubocznymi następstwami, oraz w całkowitej zgodzie z prawdą. Bo jeśli tak nie jest - ja w każdym bądź razie nie jestem zdolny do tego - wówczas rzecz napisana stanowi samowolnie, i z tyranią tego, co zostało utrwalone, jedynie ogólnikową treść uczuć, i to w ten sposób,
że właściwe uczucie rozwiewa się, a bezwartościowość zapisków poznajemy zbyt późno".

Franz Kafka, Dzienniki (1910 - 1923), s. 27.

"Gdzie był sędzia, którego nigdy nie widział? Gdzie był najwyższy trybunał, do którego nigdy nie dotarł? Dokoła gardła K. zacisnęły się dłonie jednego z ludzi, gdy drugi wbił mu nóż w serce
 i po dwakroć go przekręcił"

Franz Kafka, Proces

44 komentarze:

  1. nie mogło GO zabraknąć w Twojej Pradze ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Książki autorstwa Kafki i A.Camus były pierwszymi, które przeprowadziły się ze mną na wyspę. Często wracam do miniatur Kafki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jednego i drugiego bardzo lubię, choć pierwszą ksiązką jaką niegdyś wywiozłam do Irlandii, była "Pani Bovary". z nią też wróciłam...

      Usuń
  3. ożeż w mordę! powiało psychodelią, i co ja, szary i kudłaty człeczek mam napisać? ja i górnolotność trochę się nie lubimy więc pomilczę sobie. ot, taki milczący nienapisany komentarz ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. heh, Ty to rozłożyć na łopatki potrafisz ;)))
      w jednej chwili cały egzystencjalizm Kafkowski diabli wzięli :)

      Usuń
  4. Kafka wciąż zachwyca, fascynuje, intryguje, przeraża, odstrasza... Nie sposób być wobec niego obojętnym.

    OdpowiedzUsuń
  5. wow! W piękną podróż Nas zabrałaś!

    OdpowiedzUsuń
  6. nie wiedziałam, że tam jest takie muzeum. Świetne zdjęcia. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuję :) jest blisko Hradczan, a ponadto w Pradze dużo miejsca poświęca się Kafce. mam nadzieję, że nie chodzi tylko o modę ;)

      Usuń
  7. Dzienników nie czytałam, zachęciłas mnie, bo mam ciągoty w takie rejony... inaczej: MIAŁAM ciągoty, a teraz mam ochotę sprawdzić czy nadal gdzieś we mnie tkwią.
    Świetny wpis!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no ja też czasem uderzam "w te rejony", a potem do tyłu chodzę tydzień ;)
      sprawdź, ciekawam odbioru, ale do lektury koniecznie litr piwa z osprzętu nowo nabytego ;)

      Usuń
  8. Czy to znaczy ,ze mam poczytac:P***....swietny post,ciekawe muzeum

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. czytać! uprzednio upiwszy się nieco ;) zwłaszcza przed "Dziennikami", co miotaja człekiem mentalnie :)

      Usuń
    2. z tym upijaniem bedzie trudno,wlasnie zbilam kieliszek do wina moj kochany,ostatnio wszystko rozbijam co na mojej drodze jest,musze przerwac to fatum;P*

      Usuń
    3. nie śmiem proponować opcji "z gwinta" ;)

      Usuń
  9. A mi się nie podoba - za mało Kafki w tym ... sklepie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja bym powiedziała, że za mało Gałczyńskiego w tym sklepie, ale chyba taki był zamysł ;)

      Usuń
    2. ... jeśli przyjąć, że Franciszek wart tyle co kubek z jego podobizną ;)
      Jak na to patrzę, to - mimo iż ze mnie ateistka - przypomina mi się scena z Jezusem rozpędzającym kupców ze świątyni... ;)

      Usuń
    3. ps. Konstanty Ildefons Gałczyński " Kryzys w branży szarlatanów " ;)
      pozdrawiam :)

      Usuń
  10. hmmm przechodziłam obok tego muzeum, zrobiłam identyczne zdjęcie jak ty to pierwsze i strasznie żałuję, że nie miałam czasu wejść tam chociaż na chwilkę ale chociaż mam pretekst, żeby wrócić do Pragi .... i to nie jest jedyny :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja najpierw zobaczyłam róż majtkowy tej ściany przy wejściu, potem resztę. ktoś chyba nie przemyślał do końca kolorystyki. albo przemyślał: szare życie - różowa wizytówka. ot taka rekompensata ;)
      a powroty do Pragi wskazane. pod każdym pretekstem. lub bez ;)

      Usuń
  11. Kafka jest niesamowity. Ja przeszłam drogę od jego literatury do dzienników, które faktycznie tak jak napisałaś wywracają umysł na lewą stronę ;-)
    Teraz wracam znowu do powieści i mam właśnie w planach do przeczytania "Zamek".
    Co do obsesji kafkowskiej w Pradze, to myślę, że lepsza taka niż nasza wrocławska krasnoludkowa, to jest dopiero kicz ;-)
    Serdeczności :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. z jego "Dziennikami" jest tak, że i przyciągają, i odpychają. można je czytać cały wieczór, by potem cisnąć nimi w dowolnie wybraną ścianę :)
      a wrocławskie krasnale w sumie lubię, choć odkąd powstał wysyp i zaczęto je upychać w każdą dziurę miasta, nie nadążam i nie wiem, ile ich w końcu jest. chyba się faktycznie przejadły, a i zamysł przecież był inny... :)

      Usuń
  12. Dziękuję Ci. Przeczytałam tytuł posta i pomyślałam: "będą sikający"... na szczęście nie ma. Nie żeby mi przeszkadzali. Ale spodziewałam się po Tobie więcej. I mam więcej. I to jak....Dziękuję.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "sikający" to faktycznie kolejny "mus wycieczkowy" w Pradze :) widziałam kiedyś, więc sobie darowaliśmy.
      a Twoje podziękowanie bardzo dużo dla mnie znaczy. to znak, że wchodzą tu ludzie, którzy potrafią czytać ze zrozumieniem i karmić się obrazem nie zawsze pięknie skrojonym pod naporem photoshopa.
      za to ja dziękuję.

      Usuń
  13. Interesujacy czlowiek, ciekawe foto-cytaty:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. pokręcony niemożebnie, pewnie dlatego tak interesujący :)

      Usuń
  14. Bardzo ciekawy post. Mnie, podobnie jak Ciebie, interesuje Kafka jako człowiek, mniej jako pisarz. Na studiach dość głęboko analizowaliśmy jego twórczość, więc wiem, co piszę. Gadżety "kafkowskie" dostałam kiedyś od przyjaciół. Z Pragi przyjechał czarny kubek z wizerunkiem pisarza i czarna koszulka...Z kubka do dzisiaj popijam herbatę (na kawę jest za duży), a koszulka (swego czasu ukochana) rozpadła się po długim użytkowaniu:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. czyżby Koleżanka polonistka? ;)
      też mam przeanalizowaną jego twórczość (tę dokończoną, i tę na ogół nie), ale zawsze bardziej nurtował mnie sam on - bohater swoich dzienników i powieści też.
      ja z ostatniej wycieczki przywiozłam długopisy i zapałki ;>

      Usuń
    2. Tak, ale ze specjalnością kulturoznawstwo, nigdy nie chciałam być nauczycielką:)

      Usuń
  15. Postać Kafki jest dla mnie niezgłębiona i, podobnie jak Ciebie, bardziej fascynuje mnie on jako człowiek, choć moje czytanie nie jest pozbawione interpretacji. Inerpretuję pod siebie, wyłącznie.
    Ostatnio szukałam "Dzienników", a Twój post uzmysłowił mi, komu je pożyczyłam.

    PS na "zjechanie" Kominka odpowiedziałam u siebie pod Twoim komentarzem :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "interpretacja pod siebie" :) tak, to ja też go analizuję, choć dystans mam przy tym ogromny.
      na temat pożyczania książek to nawet się wypowiadać nie chcę, bo wrrrr, ile mam knig po ludziach!
      ps. dopisałam :)

      Usuń
  16. To ja pozwolę sobie zacytowac szaleńca, do którego mam słabość większą niż do Kafki :)
    "Pisanie nie oznacza myślenia; to przedrzeźnianie albo co najwyżej imitacja myśli". - Emil Cioran

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. kolejny nihilista! ten to już w ogóle miał głowę do takich szybkich aforystycznych kwiatków :) a cytat daje do myślenia... bo co ja właściwie teraz robię? piszę czy udaję? ;)

      Usuń
    2. "Dla pisarza lepiej jest pisać nic nie mówiąc, niż czytać. Pisanie jest ćwiczeniem, lektura - nie".
      ;)

      Usuń
    3. i się nam kącik filozoficzny zrobił nieopatrznie ;)

      Usuń
  17. Baaardzo spodobał mi się cytat "Piszę inaczej niż mówię, mówię inaczej niż myślę (...)".

    Dzięki za poszerzenie moich horyzontów, bo nie oszukujmy się, o Kafce to ja nie bardzo. I to zarówno jako o człowieku i jako o pisarzu. Choć pamiętam, że w liceum "Procesu" nie było obowiązku czytać, zgrabnie go ominęliśmy, ale sięgnęłam sama z własnej i nieprzymuszonej woli.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. na etapie szkolnym żadna z lektur nie jest przyjazna, a perypetie Józefa Ka. już w ogóle są (nad)interpretowane. ważne, by samemu dokonywać wyborów :)
      pozdrawiam :)

      Usuń
    2. Czasami pomocą służy kino - i bywa odwrotnie, że sięga się po lekturę po obejrzeniu filmu. Mnie na ten przykład pomógł Kyle MacLachlan, które uwielbiam ! I

      http://www.filmweb.pl/film/Proces-1993-8897

      Usuń
    3. aż wstyd się przyznać, ale nigdy nie widziałam tej ekranizacji.

      Usuń
  18. Naprawdę ciekawy blog...

    Kafka dla mnie jest symbolem, "jakimś" archetypem "czegoś". I nic w zasadzie nie wiadomo, a szkoda. Tak myślę po przeczytaniu tego posta, że naprawdę szkoda i że warto byłoby odważyć się go poznać. Dzięki :)
    A po Krakowskich księgarniach rozsiane są notesy z tym znanym zdjęciem młodego Franza.

    Pozdrawiam ciepło:)

    OdpowiedzUsuń

dziękuję za chwile, jakie Wam kradnę.
za słowa, zadumę i niekontrolowane wybuchy śmiechu.
za wrażliwość.

ps. moderowanie komentarzy włączyłam nie po to, by je przesiewać, tylko dla własnej wygody. dzięki temu wiem, kto zostawia swój ślad w postach starszych niż 3 dni. reszta to żywioł ;>