O mnie

Moje zdjęcie
ja, baba z baby, czyli matrioszka. słucham jazzu. dla animuszu. wchłaniam literaturę. wziewnie. piszę. oraz fotografuję. subtelno-zachłannie. na przemian, albo przemiał. projekt FOTOszeptów dojrzewał w mojej głowie bardzo długo. powstał o czasie koloru turkusowego, kiedy zrozumiałam, że słowa piętrzące się we mnie są równie ważne jak obrazy wokół.

wtorek, 30 października 2012

historia dyni na krem przerobionej.

dynia idealnie współgrała ze ścianą.
w tym celu została przytaszczona i ułożona w przedpokoju.
jej estetyczny wyraz potraktowano ostrym cięciem gładkiego noża.





brak oczekiwanej liryki podobnież jak brak przepisu podyktowany jest
przyziemnością autorki usytuowanej wedle dyni.

piątek, 26 października 2012

ekshibicjonizm blogowy.

"Człowiek spędza życie praktycznie w dwóch miejscach: w łóżku i w butach".

Éric-Emmanuel Schmitt, Pan Ibrahim i kwiaty Koranu.




* rozmemłane części ciała autorki, nogi w butach też, łóżko wraz z pościelą wspólne, fot. MążWłasny

poniedziałek, 22 października 2012

taka pora roku.

Jesień ostentacyjnie rozkłada się w przedpokoju.
Potykać się o nią?
Zamieść pod dywan?
Czy między książki wkładać?




 

niedziela, 21 października 2012

sobota, 20 października 2012

piątek, 19 października 2012

moja jesień.

tkwi w dodatkach.





* buty i torba - New Yorker, biżuteria - Reserved, torebki - butik no name, acz z klimatem i skór zapachem

środa, 17 października 2012

przydrożne kapliczki.

mieszanina niepotrzebnych w domu obrazów, sztucznych róż i figurek maryjnych.
święty kicz, nad którym pochylam głowę bardziej w zadumie niż modlitwie.
źle namalowana Matka Boska i krzywo wiszący Jezus obserwują przypadkowych przechodniów.
ci potykają się o spróchniały próg, wchodzą nieśmiało na palcach i czynią niedbale znak krzyża.
raz na jakiś czas wiejskie baby przynoszą tam świeże kwiaty, zapalają szklane znicze
i z kurzu omiatają boskie twarze ścierką z mikrofibry.
imieojcasynaducha.



sobota, 13 października 2012

maliny się kończą.

maliny w październiku smakują inaczej, stąd pewnie łapczywość w ich spożywaniu.
jakby się chciało za jednym haustem wlać w siebie całe lato.


update:
nie wiem, czy mnie porwali tym wykonaniem, wiem natomiast, że są bardzo dobrzy muzycznie... i odważni, przychodząc do "mam talent" z rep. Modern Talking.
będę im kibicować. z szacunku do tego, co robią na co dzień, bo mam słabość do muzyków, bo ich znam, bo grali na naszym weselu i nikt inny nie zagrałby lepiej :)

czwartek, 11 października 2012

blogowe zabawy.

frajda niczym zabawa w chowanego lub klęcie w duchu na osobę, co nas publicznie wrobiła ;)
wskazana wirtualnym palcem przez zdolną Beę z fantastyczną parasolką (i nie tylko) mówię co i jak.
  1. wklej obrazek taga
  2. odpowiedz na pytanie
  3. oznacz 5 blogów

Jeśli Twój blog miałby włosy, jakiego byłyby koloru? (boszzz, kto to wymyśla?!) ;>

pierwsza myśl - turkusowe! ale wówczas wyglądałby jak krzyżówka hipisa z emo.
druga myśl - rude! rdzawo-rude, czyli takie, o których marzę od zarania znajomości z Anią z Zielonego Wzgórza.
trzecia myśl - brązowe. ciepła, ciemna czekolada. w myśl zasady: jaki pan, taki kram ;)

fot. MążWłasny, łepetyna również własna

następna piątka do golenia, SIC! ;)

*jeżeli któraś z Was unika tych zabaw jak ognia, proszę śmiało mnie zignorować :)

wtorek, 9 października 2012

znamy się mało, więc może ja... ;)

zmiany przebiegają same.
zgodnie z planem ;)

umeblowałam wizerunek FOTOszeptów, bo tamten był "niemój".
stworzyłam stronę o sobie, bo Czytelnik wiedzieć powinien z kim tańczy.
dołączyłam anatomiczną część siebie, bo to ponoć profesjonalne.
nieprofesjonalny jest natomiast sam wybór. ani to zdjęcie profilowe, ani dowodowe, ani choć legitymacyjne. dlaczego nogi? nie, żebym się specjalnie chwalić nimi miała, ale one zawsze nas gdzieś poniosą.
najlepiej na Wschód, "tam musi być jakaś cywilizacja!" ;)

fot. MążWłasny

sobota, 6 października 2012

praski dekalog.

na koniec obiecane pranie. wielkie pranie. wyprane w perwollu czy innej bryzie.
zauroczyło tym bardziej, że stanowiło scenografię w teatrze.
wśród wybielonych pantalonów oraz przewiewnych halek wieczorami grano tam Szekspira.

10 wpisów o Pradze jak 10 przykazań.
miejsca święte święcić.






czwartek, 4 października 2012

Franz Kafka, ofiara podwójnej obsesji - kafko_grafie.

Kafka interesuje mnie bardziej jako człowiek, mniej jako pisarz.
Kafkę czytam, ale nie interpretuję.
Jego "Dzienniki" wywracają mi umysł na lewą stronę.
zapraszam na trudną wycieczkę :)

Kafka powiedział kiedyś: "Cała moja egzystencja nastawiona jest na literaturę. Gdy się od niej
oddalam, przestaje żyć. Wszystko, czym jestem i nie jestem, zależ y od tego". 
"Jestem tylko literaturą, i nie mogę, nie chcę być czymś innym". Tyle że literatura nie była
dlań "piękną sztuką pisania", lecz nieustannym zmaganiem się z Bogiem.

Gustaw Herling Grudziński, Dziennik pisany nocą, 10 listopada 1999


"Niewątpliwa jest we mnie żądza książek. Właściwie żądza nie tego, aby je posiadać lub czytać, lecz raczej, aby je oglądać, aby przekonywać się o ich istnieniu na wystawie u księgarza. Gdy znajdzie się gdziekolwiek kilka egzemplarzy tej samej książki, wówczas cieszy mnie każdy egzemplarz z osobna.
Tak, jak gdyby żądza ta pochodziła z żołądka, jakby była zboczonym apetytem".

Franz Kafka, Dzienniki (1910 - 1923), s. 117.

"Piszę inaczej niż mówię, mówię inaczej niż myślę, myślę inaczej niż powinienem
i tak dalej do najgłębszej ciemności". 

Franz Kafka, Listy.

"Jaka przepaść leży między tym, co widzialnie ludzkie, a wszystkim innym!
Jak z każdej tajemnicy wynika zawsze większa! Już w pierwszej chwili brakuje tchu ziemskiemu rachmistrzowi. Należałoby właściwie czuć lęk przed wyjściem z domu".

Franz Kafka, Dzienniki (1910 - 1923), s. 259.

"Kiedyś wyrwało się Felicji Bauer, narzeczonej Kafki: "Chciałabym być przy tobie, kiedy
piszesz". Odpowiedział długim listem. "Pisać znaczy otwierać się aż do nadmiaru... Dlatego
gdy się pisze, nie można być nigdy dostatecznie samotnym, nie można mieć nigdy wokół
siebie dość milczenia, noc jest jeszcze za mało nocą". Marzyła mu się najdalej położona
komórka w rozległej piwnicy. Pisałby tam przy świetle lampy naftowej, posiłki stawiano by
mu u progu drzwi wejściowych do piwnicy, chodziłby po nie o oznaczonych godzinach.
Byłyby to jego jedyne spacery pod sklepieniem ciemnego korytarza podziemnego.
"Jakie bym tam pisał rzeczy, z jakich wydobywałbym je głębi!".

Gustaw Herling Grudziński, Dziennik pisany nocą, 22 lutego 1982.

"Wszelkie samopoznanie wolno ostatecznie utrwalić na piśmie tylko wtedy, gdy może się to dokonać
w najdoskonalszej pełni, łącznie z wszystkimi ubocznymi następstwami, oraz w całkowitej zgodzie z prawdą. Bo jeśli tak nie jest - ja w każdym bądź razie nie jestem zdolny do tego - wówczas rzecz napisana stanowi samowolnie, i z tyranią tego, co zostało utrwalone, jedynie ogólnikową treść uczuć, i to w ten sposób,
że właściwe uczucie rozwiewa się, a bezwartościowość zapisków poznajemy zbyt późno".

Franz Kafka, Dzienniki (1910 - 1923), s. 27.

"Gdzie był sędzia, którego nigdy nie widział? Gdzie był najwyższy trybunał, do którego nigdy nie dotarł? Dokoła gardła K. zacisnęły się dłonie jednego z ludzi, gdy drugi wbił mu nóż w serce
 i po dwakroć go przekręcił"

Franz Kafka, Proces

poniedziałek, 1 października 2012

kawiarenki lalala ;)

"stolik nasz w nieważkości lamp krąży tu, krąży tam...".

I. Jarocka, Kawiarenki







2 ostatnie to kawiarnia tarasowa statku, na którym mieszkaliśmy w Pradze.
może i odbiega nastrojem od shabby chic, ale to w niej spędzaliśmy najwięcej czasu.


*Jo, co ma widok na obelisk, przysięgam, że nie zgapiałam tematyki:)