O mnie

Moje zdjęcie
ja, baba z baby, czyli matrioszka. słucham jazzu. dla animuszu. wchłaniam literaturę. wziewnie. piszę. oraz fotografuję. subtelno-zachłannie. na przemian, albo przemiał. projekt FOTOszeptów dojrzewał w mojej głowie bardzo długo. powstał o czasie koloru turkusowego, kiedy zrozumiałam, że słowa piętrzące się we mnie są równie ważne jak obrazy wokół.

czwartek, 27 września 2012

szewska pasja, czyli niezamierzony egzystencjalizm.

"Czy to tylko nie złudzenie, że my naprawdę nowe życie tworzymy? Może się tak łudzimy, aby ten komfort właśnie usprawiedliwić. A może rządzą nami siły, których istoty nie znamy? I jesteśmy w ich rękach marionetkami tylko. Czemu "mario" - a nie "kaśko-netkami"? Ha? To pytanie z pewnością minie bez echa [...]".

Witkacy, Szewcy.









* kiedyś jedna z nich będzie moja.
może kłamczuch Pinokio, może łobuziara Pippi, a może oboje, coby raźniej im było.

35 komentarzy:

  1. o tak, cytat idealny, a te marionetki, oj, chyba bym z pustymi rękoma nie wyszła ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Jakie ładne słowo: marionety.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja również nie omieszkałabym nabyć kilka egzemplarzy - zwłaszcza Charliego :) Pinokia w wersji drewnianej i to w przeróżnych pozach i gabarytach podziwiałam ostatnio we Florencji - jest tam bajkowy sklep z zabawkami wykonanymi w całości z drewna, który od pokoleń prowadzi rodzina Bartolucci.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. szłam tam z zamiarem kupna, jednak na miejscu dostałam małpiego rozumu i kompletnie nie wiedziałam, co wybrać. więc wyszłam...
      uprzednio ukradkiem je fotografując :)
      a do Florencji to kiedyś zawitam! :)

      Usuń
  4. A ja nie lubię lalek. Żadnych. Ale zdjęcia i oko jak zawsze - podziwiam:):D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. lalki a lalki :) barbie nie lubię, ale marionetki, pacynki, jawajki i szmacianki tak :)
      pozdrawiam ;)

      Usuń
  5. marionetki calkiem fajne ;P.........malo sie spotyka juz takich sklepow,no przynajmniej ja na mojej drodze takiego nie widzialam

    OdpowiedzUsuń
  6. Pinokio przecudny. Wszystko przecudne!
    Do tulenia, głaskania, do życia :-)

    OdpowiedzUsuń
  7. coby raźniej im było ;d przepiękne marionetki - uwielbiam takie lalki, z porcelany i marionetki ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. z porcelany już mniej lubię. te dające się animować bardziej :)

      Usuń
  8. za dzieciaka się ich bałam :D Teraz myslę, że są bardzo klimatyczne :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja też :) za dziecka generalnie bardzo rzadko bawiłam się lalkami wszelakimi.

      Usuń
  9. Ciekawe miejsce. Marionetki są piękne, a jednocześnie budzą we mnie jakiś niepokój... Klimat takiego sklepu musi być jednak niezwykły :)
    pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. niepokój...rzeczywiście w tym sklepie czułam lekką grozę, ale i ciekawość z popadaniem w zachwyt nad niektórymi egzemplarzami.
      pozdrawiam :)

      Usuń
  10. Fascynuja mnie i przerazaja, sa pocieszne i straszne zarazem..Swietnie je przedstawilas:-)

    OdpowiedzUsuń
  11. Z jednej strony zawsze podziwiałam aktorów teatrów lalkowych - jak niesamowicie potrafią 'rozanimować' te martionetki (lub inne lalki). Z drugiej zaś ... chyba nie chciałabym mieć takiej w domu. Przypominałaby mi, że czasami myślę właśnie tak jak Witkacy, że jestem jakąś marionetką we wszechświecie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. na etapie studiów sporo czasu spędzałam z lalkarzami, jedna jawajka nawet z nami mieszkała (ciekawam, co się z nią teraz dzieje???), może dlatego też miałam czas na oswojenie się z nimi. a Witkacy... no ma trochę racji, podobnież jak Prus.
      witam fidrygauko :)

      Usuń
  12. po ostatniej lekturze"Marina" Zafón'a od marionetek z daleka. a tak ogólnie podświadomie ich nie trawię- strach, że natura nieożywiona w postaci lalek ożywa za dotknięciem.
    A może są jednak żywe?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. czytałam jedynie "Cień wiatru" i tam nie było groźnych marionetek ;)
      zdumiewające, że to, co Ciebie odrzuca, mnie do nich przyciąga, możliwość animacji, wprawienia w ruch przedmiotu.
      a może jednak są martwe?

      Usuń
    2. wiesz, ja mam niesamowicie pokręconą wyobraźnię i tuziny horrorów za sobą,
      a jeśli jakaś zła siła nimi zawładnie? ciekawe jest jeszcze to, że marionetki nigdy nie grały w filmach i książkach dobrych bohaterów. Symbolicznie tak jak ludzie, którymi da się manipulować;)
      no żem pofilozofowała;0000

      Usuń
    3. Kobieto, w dzieciństwie było Muminki oglądać a nie krwawe jatki, teraz wyobraźnia poszła już tak daleko, że wszystkie lalki to voodoo ;)
      ale rację masz, w złych rolach obsadzane są często manekiny i marionetki, zwłaszcza w SF ;)
      ps. nie podejrzewałam, że wrzucenie zdjęć tego sklepu wywoła tyle skrajnych emocji w czytelnikach. ciekawy eksperyment :)

      Usuń
  13. Całe życie marionetki zwę kukłami (brzmi strasznie)i powiem szczerze, że mam do nich jakiś wewnętrzny respekt - nie wiem z czego to wynika, ale jakkolwiek mnie fascynują, to jednak trzymam je na dystans, choć nie ukrywam, że chętnie wybrałabym się na zwiedzanie takiego sklepu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. podziw, strach, respekt - jak widać, marionetki budzą dużo emocji :)

      Usuń
  14. Mnie najbardziej spodobał się Chaplin, ten po prawej :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tak po prawdzie to żaden z nich nie był zbliżony do oryginału, w każdym z nich coś mi nie pasowało :)

      Usuń
  15. Ja podziwiam i szanuję lalki - te teatralne i marionetki. Jakiś czas temu kupiłam w antykwariacie starą kukiełkę (węgierską powojenną). Dosłownie nie mogłam wyjść bez niej ze sklepu! Nie boję się jej:) Wiem, że ma swoje tajemnice ... ale nie przeraża mnie to. Wręcz przeciwnie.
    Żałuję, że dopiero teraz poświęciłam Twojemu blogowi więcej czasu. A tyle tu pięknych zdjęć, ciekawych miejsc i fantastycznych skojarzeń słownych:)
    pozdrawiam i zostaję :)))

    OdpowiedzUsuń

dziękuję za chwile, jakie Wam kradnę.
za słowa, zadumę i niekontrolowane wybuchy śmiechu.
za wrażliwość.

ps. moderowanie komentarzy włączyłam nie po to, by je przesiewać, tylko dla własnej wygody. dzięki temu wiem, kto zostawia swój ślad w postach starszych niż 3 dni. reszta to żywioł ;>