O mnie

Moje zdjęcie
ja, baba z baby, czyli matrioszka. słucham jazzu. dla animuszu. wchłaniam literaturę. wziewnie. piszę. oraz fotografuję. subtelno-zachłannie. na przemian, albo przemiał. projekt FOTOszeptów dojrzewał w mojej głowie bardzo długo. powstał o czasie koloru turkusowego, kiedy zrozumiałam, że słowa piętrzące się we mnie są równie ważne jak obrazy wokół.

niedziela, 22 lipca 2012

letni wkurw.

Od wczoraj nastrój mam tak podły, że gdybym miała szczerze napisać co i jak, to wyszłaby mi księga skarg i zażaleń. I jeszcze ta pogoda. Gdzie to, kur**, lato? ja się pytam. Siedzę w skarpetach typu frotte, piję gorącą kawę a nastrój poprawia mi wąchanie nadgarstka własnego skropionego lajtblu dolcze gabana. Pachnie trochę jak anginka, ale wiadomym jest, że cytrusy orzeźwiają. Nawet mentalnie.


Oraz niech mnie ktoś zabierze tam: http://www.klinikalalek.art.pl/index.php?id=stacja.htm


 


 

piątek, 13 lipca 2012

piątek 13.

Ten dzień chyba juz zawsze będę kojarzyła z naszym ślubem.
Tak, jestem sentymentalna.
I łzawa.
Szczęśliwie.
Wciąż.





czwartek, 12 lipca 2012

domówka ryczących trzydziestek, lalalala.

Słuchajcie, ponoć ta Kasia Wu. co matką cierpiętnicą się stała na oczach wszystkich widzów telewizji publicznej, to winna jednak jest zabicia dziecka swego. Nie znam dokładnie tematu, ale coś mi się o uszy obiło, gdym auto prowadziła. No i ta Kasia też książkę wydała. O bólu matki po stracie potomstwa. Zabawna ta Polska nasza, doprawdy!


W sobotę nawiedzą WRESZCIE nasze domostwo baby moje wrocławskie kochane. Już przebieram nogami z radości, pucuję framugi, piekę skomplikowane przekładańce oraz odświeżam sufity ;) W gościnę zaangażowana jest również mamuś własna, która niosąc córuchnie pomoc kulinarną, zadeklarowała sporządzenie śledzi w śmietanie. Jeszcze kilka osób obowiązkami obdzielę i zrobim małe wesele ;) 


Na okoliczność ich przyjazdu poczyniłam sobie paznokcie w kolorze fJoletowym. Nie banalna czerwień czy lila rUSZ. fJolet mam w czystej postaci. Jezu... 


A, w związku z ich przyjazdem, chwilowo posiadam na zbyciu męża. Miły, dobrze wychowany, z nienagannymi manierami, nie przeklina i je prawie wszystko, co mu się nałoży. Tylko poważne oferty ;> 

poniedziałek, 9 lipca 2012

przeglądarki a ulubione, cdn.

W kwestii zakładek, dziękuję za podpowiedzi. Z firefoxa korzystam w pracy, ale jakoś tak bez przekonania, explorera nie znoszę, przemawia do mnie google chrome i ta nieszczęsna opera. Ponoć na gromadzenie linków jest kilka sposobów:


1. ustawiczne exportowanie ich z przeglądarki na komputer
2. kopiowanie do worda
3. zrobienie osobnego bloga z linkami
4. wrzucanie na pocztę jako mail (jedynie chyba wp.pl ma opcję tworzenia linków)
5. portale do tego przeznaczone np. notatnik.com


Natenczas testuję wszystko po kolei :)


Wczoraj jadłam truskawki, dziś będę jadła jagody. Pomidory natomiast pochłaniam w ilościach hurtowych i o dziwo, nie mam jeszcze wysypki.


W kwestii urządzania mieszkania, sypialnia dalej jest motywem przewodnim moich koncepcji. Upodobałam ją sobie najbardziej. Pewnie dlatego, że tryb leżący bardzo odpowiada mojemu nieskomplikowanemu organizmowi.
Zaprawdę.

niedziela, 8 lipca 2012

przeglądarka opery? nie, dziękuję!

Czy to przez burze, co tłuką od tygodnia opera zaprzepaściła moje osobiste zakładki??!!


Jestem szczerze wściekła. Straciłam masę mocno potrzebnych linków. Nie umiem odnaleźć się w nowej rzeczywistości. Odzyskiwać próbowałam. Na próżno. Jak kamień w wodę.


Z drugiej strony patrząc, ludzi spotykają dużo gorsze kataklizmy życiowe. Takie powodzie choćby. Nic to, najwyżej nie napiszę licencjatu, bo w ulubionych sporo zgromadzonego materiału miałam w tematyce Lechonia oraz samobójstw.