O mnie

Moje zdjęcie
ja, baba z baby, czyli matrioszka. słucham jazzu. dla animuszu. wchłaniam literaturę. wziewnie. piszę. oraz fotografuję. subtelno-zachłannie. na przemian, albo przemiał. projekt FOTOszeptów dojrzewał w mojej głowie bardzo długo. powstał o czasie koloru turkusowego, kiedy zrozumiałam, że słowa piętrzące się we mnie są równie ważne jak obrazy wokół.

piątek, 24 lutego 2012

żonine dolegliwości co burzą (po)życie małżeńskie.

Nic się u mnie nie dzieje nadzwyczajnego. Chadzam do lekarzy oraz do pracy, pełnię godnie rolę żony niezbyt normalnej. Bo normalne żony rano oznajmiają mężowi, że dziś na ten przykład idą do kosmetyczki, na basen bądż do solarium. Ja ustalam grafik pod kątem mojej akupunktury, dożylnego wlewu magnezu lub stawienia się na czczo celem badań tsh.


Tylko czekać jak małżonek zmęczony dość monotonnnym trybem życia, o którym nie wspominałam przed ślubem podłoży mi pod nos pozew.


Póki co słuchamy muzyki z lat 70. dzięki radiu on-line.


Jak stare pryki!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

dziękuję za chwile, jakie Wam kradnę.
za słowa, zadumę i niekontrolowane wybuchy śmiechu.
za wrażliwość.

ps. moderowanie komentarzy włączyłam nie po to, by je przesiewać, tylko dla własnej wygody. dzięki temu wiem, kto zostawia swój ślad w postach starszych niż 3 dni. reszta to żywioł ;>