O mnie

Moje zdjęcie
ja, baba z baby, czyli matrioszka. słucham jazzu. dla animuszu. wchłaniam literaturę. wziewnie. piszę. oraz fotografuję. subtelno-zachłannie. na przemian, albo przemiał. projekt FOTOszeptów dojrzewał w mojej głowie bardzo długo. powstał o czasie koloru turkusowego, kiedy zrozumiałam, że słowa piętrzące się we mnie są równie ważne jak obrazy wokół.

niedziela, 26 lutego 2012

84. Oscary.

To, że Meryl Streep znów otrzyma statuetkę jest raczej pewne. Pewne, prawda? I nie żebym miała coś przeciwko, wręcz przeciwnie. Cenię, lubię, szanuję. Szkoda tylko, że ona rok w rok taka nieuczesana na tę galę przyjeżdża ;)


"W ciemności" czy "Rozstanie"? 


Trawi mnie ciekawość, ale i całodzienne zmęczenie.


Poczekam zatem do rana. 


 

piątek, 24 lutego 2012

żonine dolegliwości co burzą (po)życie małżeńskie.

Nic się u mnie nie dzieje nadzwyczajnego. Chadzam do lekarzy oraz do pracy, pełnię godnie rolę żony niezbyt normalnej. Bo normalne żony rano oznajmiają mężowi, że dziś na ten przykład idą do kosmetyczki, na basen bądż do solarium. Ja ustalam grafik pod kątem mojej akupunktury, dożylnego wlewu magnezu lub stawienia się na czczo celem badań tsh.


Tylko czekać jak małżonek zmęczony dość monotonnnym trybem życia, o którym nie wspominałam przed ślubem podłoży mi pod nos pozew.


Póki co słuchamy muzyki z lat 70. dzięki radiu on-line.


Jak stare pryki!

sobota, 18 lutego 2012

mokre skarpety. dieta. złoża w jelitach. woda pitna. kultura weekendowa.

Jeśli na dworze jest odwilż, to nie idzie się na długi spacer w zamszowych kozakach, ponieważ grozi to absolutnym przemoczeniem nóg. Obydwu na domiar. 


Ponadto w obliczu perypetii zdrowotnych na tle migrenowym postanowiłam oczyszczać organizm z toksyn, które podobno w sobie noszę. Zdobyłam drogą pożyczki stosowną ku temu literaturę: Prosta droga do zdrowia, Wytrwać w zdrowiu, Czy można żyć 150 lat?  


We wszystkich na dzień dobry zalecają le-wa-ty-wę a później marchwiankę cały boży tydzień. O ile punkt pierwszy zignorowałam, tak zupy marchwiowej sobie naważyłam i po spożyciu jednej porcji ochoczo ją komuś odstąpię. Bez soli i innych przypraw smakuje jak woda po wymoczonym mopie. Wygląda podobnież.


Kontynuując jednak dobrą passę kulinarną, dziś na obiad ryba duszona we warzywach. Tym razem z odrobiną soli. Pachnie zacnie.


A, i wodę piję. Niegazowaną. Cisowiankę na przemian z Dobrowianką. Choć A. poleca Kingę Pienińską, ale nie wiem czy jej ufać, bo ona pije wszystkie wody i gotowa o pół nocy pójść do żabki celem zakupu kolejnej. 


Przez weekend muszę przeczytać 1 książkę (w zasadzie to dokończyć), obejrzeć 3 filmy, przesłuchać 1 płytę. Ali Janosz. Słuchał kto? Vintage. 


 

poniedziałek, 13 lutego 2012

skarga (ale do kogo?).

Dziś na moim żywym organizmie dokonano 13 ukłuć (słownie trzynastu!). 12 miało miejsce podczas zabiegu akupunktury, którym to zabiegom poddałam się jakiś czas temu. 13 kłucia dokonał Mąż Własny (mniemam, że z lubieżną rozkoszą), badając mi poziom cukru glukomatem.


Mam nerwy jak postronki, mentalny wiek osiemdziesięciolatki, rany KUTE oraz pół litra roztworu wątpliwych walorów smakowych do wypicia tuż przed zaśnięciem.


Poczęstować?