O mnie

Moje zdjęcie
ja, baba z baby, czyli matrioszka. słucham jazzu. dla animuszu. wchłaniam literaturę. wziewnie. piszę. oraz fotografuję. subtelno-zachłannie. na przemian, albo przemiał. projekt FOTOszeptów dojrzewał w mojej głowie bardzo długo. powstał o czasie koloru turkusowego, kiedy zrozumiałam, że słowa piętrzące się we mnie są równie ważne jak obrazy wokół.

poniedziałek, 9 maja 2011

z frontu weselnego.

Jest:


suknia z Białorusi wisi na haku za szafą
garnitur + koszula + spinki + kamizelka + p l a s t r o n (tak, tak, to nieco awangardowy, że się tak wyrażę, męski zwis, któren to wymyślił Narzeczony na ślub własny. Pół Wrocławia zjeździlim w poszukiwaniu tejże szmatki. Na szczęście skutecznie)
buty (sztuk 2) Pana Młodego
buty (sztuk 2) Pani Młodej
wina i szampany turlają się po obszernym bagażniku, cierpliwie czekając aż je ktoś wypakuje
organista klepnięty (nie dosłownie) ;)
trębacz klepnięty (nie dosłownie) ;) 



Brak:



bielizny tak zwanej osobistej (dla obu płci małżonków)
biżuterii (dla płci pięknej) - ale tu jest cień nadziei i wszystko w rękach (SIC!) pewnej pani, której dzieła mnie zachwyciły niebanalnością i pomysłowością 
soków i innych popitek
Zdziwienie dnia:

Torty weselne po tysiąc pińcet złotych??? To może lepiej zamówim po wuzetce albo mon szeri. Albo po rafaello, co rozpływa się w ustach, a nie w dłoni.

Roztrzęsiona narzeczona ;)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

dziękuję za chwile, jakie Wam kradnę.
za słowa, zadumę i niekontrolowane wybuchy śmiechu.
za wrażliwość.

ps. moderowanie komentarzy włączyłam nie po to, by je przesiewać, tylko dla własnej wygody. dzięki temu wiem, kto zostawia swój ślad w postach starszych niż 3 dni. reszta to żywioł ;>