O mnie

Moje zdjęcie
ja, baba z baby, czyli matrioszka. słucham jazzu. dla animuszu. wchłaniam literaturę. wziewnie. piszę. oraz fotografuję. subtelno-zachłannie. na przemian, albo przemiał. projekt FOTOszeptów dojrzewał w mojej głowie bardzo długo. powstał o czasie koloru turkusowego, kiedy zrozumiałam, że słowa piętrzące się we mnie są równie ważne jak obrazy wokół.

poniedziałek, 7 lutego 2011

przystosowanie do życia w rodzinie?

Jako rasowy flegmatyk z naleciałością melancholika uprzejmie donoszę, że nie ogarniam tego wszystkiego, co się wokół mnie ostatnio dzieje. Poważnie. Ja to bym tak chciała spokojnie, przy herbacie malinowej posiedzieć, podeliberować, drzewek decyzyjnych kilka rozrysować.


Tymczasem świat nie chce na mnie czekać, tylko pcha do przodu, raz po raz chłostając bacikiem przez nerki.


Obecnie żyję egzaminem z technik artystycznych, wyborem glazury wraz z terakotą i baterii umywalkowo-waniennych, pracowym wernisażem pod nazwą "Cała Polska pisze piórem" oraz naukami małżeńskimi, które zaaplikowano mi minionego weekendu w dawce niemal śmiertelnej, bo trzydniowej.


Jak się otrząsnę i czas znajdę, to opiszę jak było. A było naprawdę całkiem przyjemnie. No i dawali nam herbatę, kawę, delicje, krówki, grześki, a także pawełki.


Na plebanii.
W refektarzu.

środa, 2 lutego 2011

nius nr 2 ze świata literatkowego.

W tym roku stanę się żoną.
Zważywszy, że jakiś czas temu w dość nietypowych okolicznościach przyrody zaręczyłam się, przyszła pora, by do swojego nazwiska dorzucić nazwisko nieswoje.
Wielce prawdopodobnym jest także, iż następne wpisy będą oscylowały wokół białych sukien, czekoladowych tortów z kominiarczykiem i calineczką, żółtych bukietów, złotych obrączek, beżowych gołąbków, czerwonych serduszek, niebieskich podwiązek, różowych balonów oraz seledynowych baniek mydlanych.


Bo życie po ślubie to pełne kolorów jest, prawda? ;)