O mnie

Moje zdjęcie
ja, baba z baby, czyli matrioszka. słucham jazzu. dla animuszu. wchłaniam literaturę. wziewnie. piszę. oraz fotografuję. subtelno-zachłannie. na przemian, albo przemiał. projekt FOTOszeptów dojrzewał w mojej głowie bardzo długo. powstał o czasie koloru turkusowego, kiedy zrozumiałam, że słowa piętrzące się we mnie są równie ważne jak obrazy wokół.

poniedziałek, 13 grudnia 2010

od stanu wojennego do samotności., czyli od Jaruzelskiego do Wiśniewskiego.

Nie mnie osądzać czy stan wojenny był ostatecznością czy też nie był, ale po mojemu to pikietowanie pod domem zniedołężniałego generała jest małym nieporozumieniem. Tak sądzę, po ludzku.


A dziś ludzka jestem, bo chora. I idę do doktora. Gdzie prawdopodobnie przeistoczę się w wydrę, co to wziętemu panu laryngologowi do słuchu powiii. Prawdopodobnie. Bo a nuż wzięty pan laryngolog przyjmie mnie z uśmiechem, w co szczerze wątpię, bowiem to gbur straszny jest. Rzecz w tym, że zgubiłam skierownie na badanie, idę więc po drugie. Zdarza się, tak? Ale to nie powód, by na mnie warczeć. Wrrrr... ależ się wkręcam. Coś mi mówi, że chyba przyatakuję pierwsza. Dla wprowadzenia równowagi na cienkiej linii: pacjent - dochtór.


Wczoraj mamusia zaordynowała sobie "Samotność w sieci". Ile bluzgów poleciałooooo. Na brak akcji, na nudę, na flaki z olejem. A uprzedzałam, że w tym filmie tylko muzyka jest warta uwagi. I to w odpowiednich dawkach.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

dziękuję za chwile, jakie Wam kradnę.
za słowa, zadumę i niekontrolowane wybuchy śmiechu.
za wrażliwość.

ps. moderowanie komentarzy włączyłam nie po to, by je przesiewać, tylko dla własnej wygody. dzięki temu wiem, kto zostawia swój ślad w postach starszych niż 3 dni. reszta to żywioł ;>