O mnie

Moje zdjęcie
ja, baba z baby, czyli matrioszka. słucham jazzu. dla animuszu. wchłaniam literaturę. wziewnie. piszę. oraz fotografuję. subtelno-zachłannie. na przemian, albo przemiał. projekt FOTOszeptów dojrzewał w mojej głowie bardzo długo. powstał o czasie koloru turkusowego, kiedy zrozumiałam, że słowa piętrzące się we mnie są równie ważne jak obrazy wokół.

wtorek, 16 listopada 2010

(wy/z) łuszczona lekcja asertywności.

We wrocławskich Arkadach, w których po prawdzie snobizm straszny panuje, ale odwiedzam z uwagi na sklep green point, napadła mnie pani z morskimi kosmetykami. Nim zdążyłam zaprotestować, pani myła mi rączki w miseczce. Złuszczała z pietyzmem, masowała, nacierała, wklepywała. Kosmetyki z mórz niebelejakich, jeno czukockich, martwych i wielu innych. Z tak wypielęgnowaną dłonią chciałam odejść, ale pani nie zezwoliła. Jęła mi wciskać rozmaite pudełeczka z kremikami, dokładając do zestawu kolejne smarowidła, bo dziś promocja i można sie obkupić za jedyne 499 zł, czyniąc tym samym zapas kremów dla trzech pokoleń do przodu. Kiedy już niemal galerię przesłonił mi stos naręczny, nie wytrzymałam i huknęłam, iż dziękuję! Pani nie dawała za wygraną i jakby głucha, trajkotała dalej. Że zdrowe, że hypoalergiczne, że antystarzeniowe, że wszystkie te lancomy, loreale i cliniki to pic na wodę fotomontaż. Tracąc siły, odparłam, że w takim razie ja się jeszcze przejdę, zastanowię i najwyżej wrócę. TOSIENIEMANADCZYMZASTANAWIAĆpszzzpani!!! - wyrecytowała na wydechu. To pani pięć minut! To inwestycja! To co, pakujemy?


Uciekłam.


Ale myślę, że wrócę.


- Dzień dobry, proszę pani, pani nauczy mnie tych technik? Do życia mi potrzebne. Na już!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

dziękuję za chwile, jakie Wam kradnę.
za słowa, zadumę i niekontrolowane wybuchy śmiechu.
za wrażliwość.

ps. moderowanie komentarzy włączyłam nie po to, by je przesiewać, tylko dla własnej wygody. dzięki temu wiem, kto zostawia swój ślad w postach starszych niż 3 dni. reszta to żywioł ;>