O mnie

Moje zdjęcie
ja, baba z baby, czyli matrioszka. słucham jazzu. dla animuszu. wchłaniam literaturę. wziewnie. piszę. oraz fotografuję. subtelno-zachłannie. na przemian, albo przemiał. projekt FOTOszeptów dojrzewał w mojej głowie bardzo długo. powstał o czasie koloru turkusowego, kiedy zrozumiałam, że słowa piętrzące się we mnie są równie ważne jak obrazy wokół.

sobota, 3 kwietnia 2010

wielkopostny raport z blogowego niebytu.

Tak dawno mnie tu nie było w charakterze wnikliwej obserwatorki otaczającego świata oraz szczerej komentatorki życia własnego, iż nie wiem doprawdy od czego zacząć.


To może zacznę od tego, że nic się u mnie nie zmieniło. Zasadniczo. Pochłonięta lutową nauką, otrzymałam promocję na drugi semestr studiów, które nie przyniosą mi absolutnie żadnych lepszych pieniędzy, jeno bogactwo duchowe. To mnie trochę martwi, lecz bardziej mimo wszystko cieszy. Mądrości, ty nad poziomy wylatuj... jako mawiał wieszcz nasz.


W marcu znalazłam sobie nawe hobby, które do reszty mną zawładnęło. Poszukiwanie mieszkania celem nabycia drogą kupna. I się zaczęła jazda. Krajowa giełda nieruchomości, wrocławska giełda nieruchomości, oto dom, gratka, nieruchomości online, prasa ogólnopolska oraz lokalna. Dzień dobry, ja w sprawie ogłoszenia, aktualne? nie, a to przepraszam. Dzień dobry, ja w sprawie ogłoszenia, aktualne? tak, a kiedy mogę je obejrzeć? I się zaczęło oglądanie. Od drzwi do drzwi. Podsumowując, zapuszczonych nor z polakierowanymi boazeriami i olejną w kuchni było nad wyraz dużo. Dużo też za nie chcieli. Przytulnych gniazdek było malutko i z mankamentami typu ogrzewanie podłogowe elektryczne, za które ja z góry fenkju mówię, bom ciepłolubna i nie zamierzam zimą spędzać czas wolny w uszance i pod trzema pierzynami w ramach cięć budżetowych. 
W jednym M-4 zakochałam się od pierwszego wejrzenia. Fala ciepła po mnie spłynęła, oczy wielkości pięciozłotówki, serce roście jako mawiał inny nasz poeta. (Już nie wieszcz. Albo jeszcze). Skrzydła podcięła mi wartość w polskich złotych. Boszzzz, pomyślałam. Mąż mi potrzebny! Prezes orlenu albo millenium. Albo choć przypadkiem odnaleziony bezdzietny wuj z hameryki, co to ulokuje we mnie cały swój dobytek w ramach poprawnych stosunków rodzinnych.


W efekcie mieszkam nadal z rodzicami. Mama aktualnie szykuje siedemnastą sałatkę na jutrzejsze śniadanie, tatuś słucha TurnaŁa na laptopie i ogląda bilarda w telewizji. Jednocześnie.


Mnie boli głowa. Boli częściej, odkąd wyrżnęłam efektownie na schodach ze dwa miesiące temu. Pewnie mi się w niej trochę poprzestawiało. Ale ojtam. Aby do wiosny!


Tfu, do lata.


Do lata, do lata, do lata piechoootą będę szłaaaa.


 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

dziękuję za chwile, jakie Wam kradnę.
za słowa, zadumę i niekontrolowane wybuchy śmiechu.
za wrażliwość.

ps. moderowanie komentarzy włączyłam nie po to, by je przesiewać, tylko dla własnej wygody. dzięki temu wiem, kto zostawia swój ślad w postach starszych niż 3 dni. reszta to żywioł ;>