O mnie

Moje zdjęcie
ja, baba z baby, czyli matrioszka. słucham jazzu. dla animuszu. wchłaniam literaturę. wziewnie. piszę. oraz fotografuję. subtelno-zachłannie. na przemian, albo przemiał. projekt FOTOszeptów dojrzewał w mojej głowie bardzo długo. powstał o czasie koloru turkusowego, kiedy zrozumiałam, że słowa piętrzące się we mnie są równie ważne jak obrazy wokół.

środa, 23 grudnia 2009

przysięgi i inne dyrdymały, co się literatki imały.

Z powodu, że idą święta, to ja mam kilka uwag organizacyjno-spostrzegawczych.


1. Przysięgam na wszystkich świętych tureckich, że prezenty podchoinkowe w następnym roku kupię już w okolicach wakacji.


2. Podczas doboru podarków, zaopatrzę się uprzednio w sensowną listę potrzeb bliskich, by potem nie latać jak opętana po wszystkich sklepach, łącznie z gospodarstwem domowym oraz narzędziowym.


3. W trakcie czynienia zakupów podchoinkowych kierować się li i tylko dobrem obdarowywanego, eliminując tym samym zachowania egoistyczne, które nakazują kupić sobie jeszcze jedną bluzeczkę tudzież paseczek do kolekcji. 


4. W slalomie między półkami starać się nie strącać eksponowanego asortymentu, bo utrudnia to pracę pań sprzedawczyń wystarczająco już wk*** na cały ten nasz konsumencki światek.


Tyle przyrzeczeń solennych, teraz czas na menu.


1. Kutia
2. Śledzie w śmietanie
3. Śledzie w ... no takie z cebulą parzoną i ze solą
4. Kompot z suszu
5. Uszka
6. Pierogi z kapustą i grzybami


Reszta jutro.


Muszę wrócić do zakupów, bo mnie się przypomniał jeszcze jeden dość ważny punkt.


5. Zakupiwszy prezent maminie, nie zostawiać go bezmyślnie u koleżanki, co to ma na głowie przeprowadzkę plus wór wypchany ponczo-płaszczem, którego nie można odebrać nim zabłyśnie pierwsza gwiazdka.


Ponadto mamy nową choinkę i kilka nowych gadżetów doń. Między innymi parę metrów zrolowanej organzy, na którą mamusia mówi orgazma i nijak nie idzie jej oduczyć. Jak poupychałam w nią (w choinkę, nie mamusię) kwiatki a'la gwiazda betlejemska to piękny mi wieniec wyszedł, tyle że mniej owalny.


Babci się podobał. A raczej podobała, bo o choince mowa. Do tego stopnia podobała, iż babcia postanowiła udać się do domu własnego celem przeorganizowania swojego drzewka na naszą stylistykę. Daliśmy jej szpic, bo nowy mamy, choć ja chciałam bez.


Odpukać, do tej pory nikt mi nie posłał drogą SMS-ową smacznej kiełbachy, śniegu po pachy i innych rzewnych rymowanek, po których mam poważne dylematy natury społecznej w konfiguracji nadawca - odbiorca.


A'propos społeczności, to jedną bardzo cenną znajomość już odkopałam. Na dniach zamierzam odkopać resztę. Potem zbiorę to wszystko do kupy i popełnię fotoesej lub choć felieton o moich nieumotywowanych alienacjach.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

dziękuję za chwile, jakie Wam kradnę.
za słowa, zadumę i niekontrolowane wybuchy śmiechu.
za wrażliwość.

ps. moderowanie komentarzy włączyłam nie po to, by je przesiewać, tylko dla własnej wygody. dzięki temu wiem, kto zostawia swój ślad w postach starszych niż 3 dni. reszta to żywioł ;>