O mnie

Moje zdjęcie
ja, baba z baby, czyli matrioszka. słucham jazzu. dla animuszu. wchłaniam literaturę. wziewnie. piszę. oraz fotografuję. subtelno-zachłannie. na przemian, albo przemiał. projekt FOTOszeptów dojrzewał w mojej głowie bardzo długo. powstał o czasie koloru turkusowego, kiedy zrozumiałam, że słowa piętrzące się we mnie są równie ważne jak obrazy wokół.

niedziela, 20 grudnia 2009

brrrrrr.

Leżę w łóżku. Odziana w podkoszulek w kolorze spranego beżu oraz we wściekle różowe skarpetki wełniane babcinej roboty. Przez weekend wymarzłam się bowiem jak Azor przy budzie, jak bezdomny w Katowicach, jak interwencyjny robotnik drogówki. Tak mniej więcej.


Bo aura aurOM, a imprezę dwudniowOM plenerowOM w grudniu trza było wyczarować. Bo taki sektor publiczny. Bo lud chce rozrywki. Choćby przy osiemnastu gradusach na minusie.


Grzaniec góralski oraz grzaniec starotoruński pomagał, nie powiem i polecam. Z pomarańczOM. Ubiór na cebulę chyba niewiele zdziałał i krępował ruchy, więc nie polecam.


Stopy mi pachnOM piernikiem. Dłonie imbirem. A kołdra owcami.


Z juhaskim pozdrowieniem,


hej!


beeee :>


 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

dziękuję za chwile, jakie Wam kradnę.
za słowa, zadumę i niekontrolowane wybuchy śmiechu.
za wrażliwość.

ps. moderowanie komentarzy włączyłam nie po to, by je przesiewać, tylko dla własnej wygody. dzięki temu wiem, kto zostawia swój ślad w postach starszych niż 3 dni. reszta to żywioł ;>