O mnie

Moje zdjęcie
ja, baba z baby, czyli matrioszka. słucham jazzu. dla animuszu. wchłaniam literaturę. wziewnie. piszę. oraz fotografuję. subtelno-zachłannie. na przemian, albo przemiał. projekt FOTOszeptów dojrzewał w mojej głowie bardzo długo. powstał o czasie koloru turkusowego, kiedy zrozumiałam, że słowa piętrzące się we mnie są równie ważne jak obrazy wokół.

środa, 19 sierpnia 2009

taki Kraków to radykalna odmiana.

Więc tak. Wiem, wiem, zdania nie rozpoczyna się od więc, ale jakoś tak wyszło.


Jak wiemy, od paru dni przebywam w Krakowie. Zważywaszy, że wcześniej zaliczyłam dwa leniwe dni na wsi podwrocławskiej, gdzie nie robiłam absolutnie nic, za wyjątkiem degustacji dżinu z tonikiem i babskich pogaduch, taki Kraków to radykalna odmiana. Na tej wsi istniała obawa wybicia szamba, toteż myłyśmy się w misce głębokiej acz wąskiej, szorowałyśmy zęby, zbiorowo plując w urodzajną trawę kanadyjską właścicieli oraz tamże siusiałyśmy.


Normalnie przyspieszony kurs szkoły przetrwania dla dorosłych i wygodnickich panien.


Cudnie było. I dziewiczo.


Mimo iż bez dziewic.


Ale ja miałam o Krakowie, tak? No to szerzej o wrażeniach będzie kiedy indziej, bo teraz jakby nie mam czasu.


Jak wiemy, usilnie i wręcz desperacko potrzebowałam urlopu. Wyrwana z atmosfery małomiejskiej... taki Kraków to radykalna odmiana.


W dodatku ja tak naprawdę wcale nie jestem na urlopie, bo codziennie odbywam zajęcia z artyzmu (?), które to zajęcia sama sobie do-bro-wol-nie narzuciłam. Tak, wiem, jestem chora na głowę!


Toteż pewnikiem jest, że po powrocie znów zacznę produkować notki pod tytułem: URLOOOPUUU. PRAWDZIWEGO URLOOOPUUUU ;]

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

dziękuję za chwile, jakie Wam kradnę.
za słowa, zadumę i niekontrolowane wybuchy śmiechu.
za wrażliwość.

ps. moderowanie komentarzy włączyłam nie po to, by je przesiewać, tylko dla własnej wygody. dzięki temu wiem, kto zostawia swój ślad w postach starszych niż 3 dni. reszta to żywioł ;>