O mnie

Moje zdjęcie
ja, baba z baby, czyli matrioszka. słucham jazzu. dla animuszu. wchłaniam literaturę. wziewnie. piszę. oraz fotografuję. subtelno-zachłannie. na przemian, albo przemiał. projekt FOTOszeptów dojrzewał w mojej głowie bardzo długo. powstał o czasie koloru turkusowego, kiedy zrozumiałam, że słowa piętrzące się we mnie są równie ważne jak obrazy wokół.

środa, 5 sierpnia 2009

dobry wieczór.

Zjadłabym co dobrego i pojechała, gdzie ładnie.


Tymczasem u mnie orka na ugorze. Telefon za telefonem, przez co czuję się jak rozmównica. Wszyscy czegoś chcą, wszyscy przychodzą tylko na minutkę, po czym wyłażą po godzinie, gdy już zreferują połowę swojego życia, wszyscy są ważni, mają istotne problemy, pragną, by ich wysłuchać, doradzić, napisać za nich, zadzwonić za nich, wysłać za nich.


Nie, ja nie pracuję na poczcie. Ani w poradni. Ja w kulturze oram.
W charakterze pługa lub w charakterze tego, co przed pługiem. O! Tej pani z Limanowej, co to ją mąż przez 15 lat wypuszczał skoro świt w pole za miskę zupy od teściowej.


Zgroza, Panie!
Gdzie sąsiady? Gdzie człowieczeństwo? Gdzie policja?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

dziękuję za chwile, jakie Wam kradnę.
za słowa, zadumę i niekontrolowane wybuchy śmiechu.
za wrażliwość.

ps. moderowanie komentarzy włączyłam nie po to, by je przesiewać, tylko dla własnej wygody. dzięki temu wiem, kto zostawia swój ślad w postach starszych niż 3 dni. reszta to żywioł ;>