O mnie

Moje zdjęcie
ja, baba z baby, czyli matrioszka. słucham jazzu. dla animuszu. wchłaniam literaturę. wziewnie. piszę. oraz fotografuję. subtelno-zachłannie. na przemian, albo przemiał. projekt FOTOszeptów dojrzewał w mojej głowie bardzo długo. powstał o czasie koloru turkusowego, kiedy zrozumiałam, że słowa piętrzące się we mnie są równie ważne jak obrazy wokół.

piątek, 10 lipca 2009

wycieczka familijna.

Już jutro zobaczę Wrocław. Najpierw przez szybę samochodową, później ewentualnie przez balkon zainstalowany w bloku na Nowym Dworze.
To wszystko. Mało. Krótko. A jednak cieszy.


Podejrzę jak się kobiety ubierają. Jakie cienie na oczach mają. A wróciwszy do swojego zaścianka, roztoczę lans.


Skoro tak o lansie, to kompletnie mi odbiło i zamówiłam ciuchy przez Internet. Ani niemierzone toto, ani nie wypróbowane. Ot kapryśnie pozamawiałam trzydziestki szóstki i tylko czekać aż się zacznie zabawa z pocztą polską es.a., bo połowę łachów trza będzie odesłać na koszt nadawcy, czyli mój. Gdyż będą albo za małe, albo za duże. Na bank!


Telefon do babci:


- Babciu, jedziemy o 7. Bądź u mnie parę minut przed.
- Dobrze dziecko, będę o 6.
- Yyy, nie nie, jedziemy o 7. Wystarczy jak będziesz przed 7.
- Ja wiem, tylko muszę przyjść do Ciebie wcześniej, bo nie wiem, jak się ubrać, a mam dwa warianty.


Uhm. Niechaj będzie. Babcia ma dwa warianty, ja zasadniczo żadnego.


Nastawiam więc budzik na 5!
Że za wcześnie?
Nie mam innego wyjścia. Muszę wszak ubrać siebie, a potem ubrać babcię.


Żywię nadzieję, że babcia nie przyjdzie do mnie nago ;]

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

dziękuję za chwile, jakie Wam kradnę.
za słowa, zadumę i niekontrolowane wybuchy śmiechu.
za wrażliwość.

ps. moderowanie komentarzy włączyłam nie po to, by je przesiewać, tylko dla własnej wygody. dzięki temu wiem, kto zostawia swój ślad w postach starszych niż 3 dni. reszta to żywioł ;>