O mnie

Moje zdjęcie
ja, baba z baby, czyli matrioszka. słucham jazzu. dla animuszu. wchłaniam literaturę. wziewnie. piszę. oraz fotografuję. subtelno-zachłannie. na przemian, albo przemiał. projekt FOTOszeptów dojrzewał w mojej głowie bardzo długo. powstał o czasie koloru turkusowego, kiedy zrozumiałam, że słowa piętrzące się we mnie są równie ważne jak obrazy wokół.

piątek, 3 lipca 2009

powódź po polsku. po prostu.

Temat powodzi omijałam, bo pojawiał się wszędzie.
Huczało w necie, w prasie, w tvn24 oraz w tvn meteo. Najpierw wszystkich ciekawił, później wszystkim obrzydł. Zwłaszcza wówczas, kiedy u nas spokojnie schodziła woda, a zaaferowani dziennikarze straszyli kolejnymi burzami i zalaniami, do których rzecz jasna nie doszło.


Podobnie jak nie doszło do pomocy tym najbardziej potrzebującym. Przyjechał dolnośląski wojewoda w garniturze, przyjechał Schetyna na sportowo i kilku innych ważnych przyjechało, co by przemówić do zrozpaczonego ludu na tle przerażających obrazów. Właściwie wydukać, że sztaby pracują, że są rezerwy finansowe, że wszystkim pomóc na raz się nie da, bo ludzie sami sobie winni, nie ubezpieczając domów.


I ci, co nie ubezpieczyli, bo trudno im było z głodowych dochodów uciułać dla namolnego agenta kilka setek, dostaną w darach 30 sztuk mydła toaletowego, zgrzewkę wody wysokomineralizowanej i paczkę żywności.


Kto wie, czy nieprzeterminowanej.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

dziękuję za chwile, jakie Wam kradnę.
za słowa, zadumę i niekontrolowane wybuchy śmiechu.
za wrażliwość.

ps. moderowanie komentarzy włączyłam nie po to, by je przesiewać, tylko dla własnej wygody. dzięki temu wiem, kto zostawia swój ślad w postach starszych niż 3 dni. reszta to żywioł ;>