O mnie

Moje zdjęcie
ja, baba z baby, czyli matrioszka. słucham jazzu. dla animuszu. wchłaniam literaturę. wziewnie. piszę. oraz fotografuję. subtelno-zachłannie. na przemian, albo przemiał. projekt FOTOszeptów dojrzewał w mojej głowie bardzo długo. powstał o czasie koloru turkusowego, kiedy zrozumiałam, że słowa piętrzące się we mnie są równie ważne jak obrazy wokół.

wtorek, 7 lipca 2009

o marzeniach. całkiem przypadkiem.

Od wczoraj czuję się tak, jakby mnie co ze trzy razy połknęło i tyleż samo razy wypluło. Chcąc wyeliminować z dzisiejszych planów drzemkę na łóżku, siedziałam, siedziałam, siedziałam, aż kimnęłam w fotelu.
Ze snu wyrwał mnie telefon od pewnego chłopca z zespołu, który czasem dzwoni w celach służbowych, a czasem, żeby zapytać co tam słychać w naszej instytucji oraz jak się czuję. Zważywszy, iż chłopak jest wielce młodszy ode mnie, dziwię się jego troskliwością o moje zdrowie. No nic, może w przyszłości chce zostać doktorem.


Nie pamiętam, kim ja chciałam być w jego wieku, ale sądząc po wyborze studiów, to chyba nauczycielką języka polskiego, co jest mi wypominane do tej pory przez rodzicieli własnych, bo zdaniem mamusi miałam być lekarzem (brrrr), a zdaniem tatusia - pianistką (cóż).


A gdy byłam w wieku podstawówkowym, to marzyłam o pracy w kiosku ruch-u. Żadna tam modelka z wybiegu czy piosenkarka. Pragnęłam być kioskarką pospolitą, co handluje gazetami. Wyobrażałam sobie, że kiedyś wyląduję w takiej budce 3 metry na 3, będę czasopisma brała do domu i całymi nocami czytała tak, by rogów nie pozaginać.


Teraz to interesuje mnie tylko angaż siedemnastej żony szejka arabskiego ;]


 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

dziękuję za chwile, jakie Wam kradnę.
za słowa, zadumę i niekontrolowane wybuchy śmiechu.
za wrażliwość.

ps. moderowanie komentarzy włączyłam nie po to, by je przesiewać, tylko dla własnej wygody. dzięki temu wiem, kto zostawia swój ślad w postach starszych niż 3 dni. reszta to żywioł ;>