O mnie

Moje zdjęcie
ja, baba z baby, czyli matrioszka. słucham jazzu. dla animuszu. wchłaniam literaturę. wziewnie. piszę. oraz fotografuję. subtelno-zachłannie. na przemian, albo przemiał. projekt FOTOszeptów dojrzewał w mojej głowie bardzo długo. powstał o czasie koloru turkusowego, kiedy zrozumiałam, że słowa piętrzące się we mnie są równie ważne jak obrazy wokół.

poniedziałek, 22 czerwca 2009

www.profeo.pl

Moja znajoma, skądinąd ważna postać w sektorze finansowym, zaprosiła mnie drogą elektroniczną do pewnego portalu społecznościowego, który nie jest naszą_klasą.


Weszłam, zalogowałam się, stworzyłam profil własny i jęłam przechadzać się po gościńcu rzeczonej strony.


Matkojedynoboskokochano!


Większego kolażu kabotyństwa i snobizmu nie widziałam.


Obowiązkowa galeria zdjątek, foteczek, fotosków. Panowie w garniturach, panie w kostiumach. I doprawdy nieważne, że Egipt, że Seszele, że Bora Bora, że Majorka, że na dworze czterdzieści gradusów w cieniu - wszyscy nienagannie ubrani, z pełnym makijażem, z pieskiem mieszczącym się w damskiej torebce, z kotkiem na smyczy, z szynszylem pod krawatem.


Ponadto wszyscy, ale to wszy-scy po siedemnastu fakultetach, po dwudziestu pińciu szkoleniach w zakresie informatyki, turystyki, agroturystyki, logistyki i całej tej jakże modnej sfery PijaRowskiej. Sami konsultanci, same kołcze, bo pospolitym trenerem być to obciach.


Nie ma tam kucharek i kelnerek.
Nie ma operatorów wózków widłowych i spawaczy.
Nie ma szewców i szwaczek.


Nie ma mnie. Już nie ma.


Trudno, nie będę profesjonalistką.


I chyba nawet lepiej się z tym czuję.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

dziękuję za chwile, jakie Wam kradnę.
za słowa, zadumę i niekontrolowane wybuchy śmiechu.
za wrażliwość.

ps. moderowanie komentarzy włączyłam nie po to, by je przesiewać, tylko dla własnej wygody. dzięki temu wiem, kto zostawia swój ślad w postach starszych niż 3 dni. reszta to żywioł ;>