O mnie

Moje zdjęcie
ja, baba z baby, czyli matrioszka. słucham jazzu. dla animuszu. wchłaniam literaturę. wziewnie. piszę. oraz fotografuję. subtelno-zachłannie. na przemian, albo przemiał. projekt FOTOszeptów dojrzewał w mojej głowie bardzo długo. powstał o czasie koloru turkusowego, kiedy zrozumiałam, że słowa piętrzące się we mnie są równie ważne jak obrazy wokół.

sobota, 11 kwietnia 2009

Wielki Piątek - wpis poczyniony we Wielką Sobotę.

W nagrodę, żem przyszła do pracy (a mogłam olać jako inni olali!) dostałam całkiem bezpardonowy opierdol via telefon od pana szefa pewnej drukarni, który nawrzucał mi jak świni do koryta, iż on ma dość wpółpracy z naszą instytucją, bo jesteśmy rozkapryszeni i cechuje nas niezdecydowanie.
Zdroworozsądkowo acz pyskato objaśniłam panu szefowi w czym tkwi specyfika naszej rozkapryszonej instytucji, używając w tym celu argumentacji mocno werbalnej, po czym rzuciłam bezprzewodową słuchaweczką prosto w widełki.

W nagrodę, żem wróciła wcześniej z pracy, co by mamusi (tej chorej niedawno!) towarzyszyć w eskapadzie zakupowej pt. Idą święta, wykupmy połowę hipermarketu, dostałam całkiem bezpardonowy opierdol face to face od rzeczonej mamusi. W mięsnym dostałam. Z powodu niedostania bia-łej kieł-ba-sy! Gdyż PRZEZE MNIE za późno ruszyłyśmy w miasto.
A wiadomym jest, że wielkanoc bez bia-łej kieł-ba-sy jest jak pstrąg bez wody, zając bez uszu, baranek bez dzwoneczka, kurczaczek bez pióreczka, albo bez kości. Litości!

A co u Was?

Wasza kiełbasa przegoniła już ich kiełbasę?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

dziękuję za chwile, jakie Wam kradnę.
za słowa, zadumę i niekontrolowane wybuchy śmiechu.
za wrażliwość.

ps. moderowanie komentarzy włączyłam nie po to, by je przesiewać, tylko dla własnej wygody. dzięki temu wiem, kto zostawia swój ślad w postach starszych niż 3 dni. reszta to żywioł ;>