O mnie

Moje zdjęcie
ja, baba z baby, czyli matrioszka. słucham jazzu. dla animuszu. wchłaniam literaturę. wziewnie. piszę. oraz fotografuję. subtelno-zachłannie. na przemian, albo przemiał. projekt FOTOszeptów dojrzewał w mojej głowie bardzo długo. powstał o czasie koloru turkusowego, kiedy zrozumiałam, że słowa piętrzące się we mnie są równie ważne jak obrazy wokół.

środa, 15 kwietnia 2009

rodzinne stosunki literatki, czyli relatywna genetyka.

Przytkało mnie nieco na okoliczność Wielkiej Nocy chyba. Święta jak święta. Były, minęły.
Ani się zbytnio nie ojadłam, ani się zbytnio nie opiłam. Constans.
Z rodziną bliższo-dalszą widziałam się wybiórczo. Wszystkim to wyszło na zdrowie, jak podejrzewam.

A skoro przy rodzinie jestem, to tak:

Jedna moja kuzynka (widziana przeze mnie może z pintnaście razy w życiu) wychodzi za mąż, gdyż mu-si, gdyż w ciąży jest zaawansowanej, gdyż ma chłopaka, którego zna już całe pół roku i on ci jest ojcem. I oni na ślub proszą, jeszcze nie wiem w jakim charakterze.
Druga moja kuzynka (niewidziana przeze mnie nigdy, przysięgam, NIG-DY! Za wyjątkiem portalu n-k) zaprosiła mnie drogą pocztową na swoją OSIEMNASTKĘ, która to odbędzie się, a może nawet już się odbyła w Domu Działkowca.
Trzecia moja kuzynka (bardzo bliska, po równej linii genetycznej bowiem) telefonuje do mnie i prosi o namiary na wróżkę rezydującą pono w mojej mieścinie, bo ona już sobie w życiu osobistym nie radzi (kuzynka, nie wróżka!), a wie z DOBRYCH źródeł, że TA wróżka świetnie rozwiązuje problemy ludzkie. I tania jest.

Wszystkim moim kuzynkom zdrowia życzę.

Sobie też.

W związku ze związkiem ;]

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

dziękuję za chwile, jakie Wam kradnę.
za słowa, zadumę i niekontrolowane wybuchy śmiechu.
za wrażliwość.

ps. moderowanie komentarzy włączyłam nie po to, by je przesiewać, tylko dla własnej wygody. dzięki temu wiem, kto zostawia swój ślad w postach starszych niż 3 dni. reszta to żywioł ;>