O mnie

Moje zdjęcie
ja, baba z baby, czyli matrioszka. słucham jazzu. dla animuszu. wchłaniam literaturę. wziewnie. piszę. oraz fotografuję. subtelno-zachłannie. na przemian, albo przemiał. projekt FOTOszeptów dojrzewał w mojej głowie bardzo długo. powstał o czasie koloru turkusowego, kiedy zrozumiałam, że słowa piętrzące się we mnie są równie ważne jak obrazy wokół.

niedziela, 15 marca 2009

"ale za to niedziela, ale za to niedziela..."

Gin lubuski z tonikiem kinley doprowadził mnie wczoraj do stanu skomplikowanego w swej złożoności. Dziś czuję się zatem źle. A nawet bardzo źle. Aspiryna C i rosół pitny na zmianę.

Wczoraj w tymże stanie doszłam do wniosku, że nigdy nie przeczytałam "Konopielki". Zaordynowałam sobie więc przed północą wersję audio wyśmienitej interpretacji Siemiona. Ubawiłam się przednio, ale dla potwierdzenia, że mnie styl Redlińskiego rzeczywiście śmieszy, wysłucham jeszcze raz na trzeźwo. Dziś. Później. Po korepetycjach. Bo mam za 3 h.

I do tego czasu muszę epatować otwartością, elokwencją i wiedzą w tematyce fu-ne-ral-nej, gdyż tegoż dotyczą nasze lekcje okołomaturalne.

Mój osobisty anioł stróż a może właściwie diabeł znów powiedział, żem irytująca trajkota podobna do jego sióstr, i że czas wyjść z tego kurnika. Martwi mnie fakt, że do paź-dzier-ni-ka on ma do wykorzystania dwa ty-sią-ce minut, ponieważ pewnie jeszcze nie raz usłyszę via telefon "zrób coś wreszcie ze swoim życiem!", "marnujesz się!, "Ciebie to się powinno zdrowo opier***!".

A sam też ma nierówno pod sufitem tak między nami, bo wiadomym jest, że ja przyciągam pomyleńców.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

dziękuję za chwile, jakie Wam kradnę.
za słowa, zadumę i niekontrolowane wybuchy śmiechu.
za wrażliwość.

ps. moderowanie komentarzy włączyłam nie po to, by je przesiewać, tylko dla własnej wygody. dzięki temu wiem, kto zostawia swój ślad w postach starszych niż 3 dni. reszta to żywioł ;>