O mnie

Moje zdjęcie
ja, baba z baby, czyli matrioszka. słucham jazzu. dla animuszu. wchłaniam literaturę. wziewnie. piszę. oraz fotografuję. subtelno-zachłannie. na przemian, albo przemiał. projekt FOTOszeptów dojrzewał w mojej głowie bardzo długo. powstał o czasie koloru turkusowego, kiedy zrozumiałam, że słowa piętrzące się we mnie są równie ważne jak obrazy wokół.

sobota, 14 marca 2009

sobota, godz. 7:12.

Telefon stacjonarny, więc nie do mnie. Odbieram, bo nikt nie raczy w drugim pokoju tego uczynić:

- Słucham.
- Szczęść Boże.
- yyyy (po chwili) Szczęść Boże.
- Tu wasz proboszcz. Dzwonię, jak obiecałem.
- yyyy (se myślę, pięknie, czas na ostatnie namaszczenie w związku z tą MARTFOTOM MOJOM).
- Ja już czuję się lepiej to dzwonię.
- (KSIONC, najwyraźniej nie mogąc podłapać ze mną dialogu, upewnia się): Dodzwoniłem się do państwa Jankowskich, tak?
- Nie (odpowiadam zgodnie z prawdą) Dodzwonił się Pan.. yyy KSIONC znaczy do państwa X).
- A to szczęść Boże.

Jeśli czytają mnie państwo Jankowscy, to ja uprzejmie donoszę, że KSIONC czuje się lepiej. Wiem, bo mi sam doniósł. O 7:12!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

dziękuję za chwile, jakie Wam kradnę.
za słowa, zadumę i niekontrolowane wybuchy śmiechu.
za wrażliwość.

ps. moderowanie komentarzy włączyłam nie po to, by je przesiewać, tylko dla własnej wygody. dzięki temu wiem, kto zostawia swój ślad w postach starszych niż 3 dni. reszta to żywioł ;>