O mnie

Moje zdjęcie
ja, baba z baby, czyli matrioszka. słucham jazzu. dla animuszu. wchłaniam literaturę. wziewnie. piszę. oraz fotografuję. subtelno-zachłannie. na przemian, albo przemiał. projekt FOTOszeptów dojrzewał w mojej głowie bardzo długo. powstał o czasie koloru turkusowego, kiedy zrozumiałam, że słowa piętrzące się we mnie są równie ważne jak obrazy wokół.

środa, 11 marca 2009

"kiedyś pracowałam w firmie, która swoją siedzibę miała na zapleczu sklepu z japońskimi częściami samochodowymi".

Dziś podczas luźnej rozmowy powiedziałam, że kiedyś pracowałam w firmie, która swoją siedzibę miała na zapleczu sklepu z japońskimi częściami samochodowymi. I to zdanie wywołało salwę śmiechu, choć ja nie wiem, dlaczego, bowiem naprawdę kiedyś pracowałam w firmie, która swoją siedzibę miała na zapleczu sklepu z japońskimi częściami samochodowymi ;]

Nad głową wisiały mi opony, a pod nogami miałam skrzynki ze śrubkami i kluczami bynajmniej nie wiolinowymi. Oczywiście, że śmierdziało. Oczywiście, że mało przytulnie. Oczywiście, że dość szybko podziękowałam.

Tym niemniej w SIVI mogę sobie teraz bez wyrzutów wpisywać, żem pracowała we firmie finansowej, w dziale weryfikacji. Pierwsza i zdaje się ostatnia moja przygoda z rachunkowością na taką skalę. Na pamiątkę został mi kubek od szefa. Z logo ŻAGLA. 

P.S. O nominacjach bloga mego napiszę, gdy się ogarnę. Na razie zbyt mocno rażą mnie jupitery ;]

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

dziękuję za chwile, jakie Wam kradnę.
za słowa, zadumę i niekontrolowane wybuchy śmiechu.
za wrażliwość.

ps. moderowanie komentarzy włączyłam nie po to, by je przesiewać, tylko dla własnej wygody. dzięki temu wiem, kto zostawia swój ślad w postach starszych niż 3 dni. reszta to żywioł ;>