O mnie

Moje zdjęcie
ja, baba z baby, czyli matrioszka. słucham jazzu. dla animuszu. wchłaniam literaturę. wziewnie. piszę. oraz fotografuję. subtelno-zachłannie. na przemian, albo przemiał. projekt FOTOszeptów dojrzewał w mojej głowie bardzo długo. powstał o czasie koloru turkusowego, kiedy zrozumiałam, że słowa piętrzące się we mnie są równie ważne jak obrazy wokół.

niedziela, 1 marca 2009

noce. dwie wersje.

Nocami to jest tak. Albo nie śpię i wtedy mam pewność, że nic durnego mi się nie przyśni. To duży komfort, uwierzcie! Albo śpię i wtedy jest tak:

  1. Nocą podczas snu potrafię wstać, wybebeszyć szafkę z ciuchami, wygrzebać z kopy połgolf na krótki rękaw koloru ekri (nie jest ani ważny, ani ulubiony), po czym wrócić z nim do łóżka, a rano tłumaczyć się gęsto maminie, czemuż tu taki efektowny burdel.
  2. Nocą śni mi się Zbigniew Wodecki, który wpada do mojego mieszkania skoro świt z radosną nowiną, że wygrałam casting "drogi do gwiazd". Kamery z logo TVN, jupitery walące po moich zaspanych oczętach, Wodecki z naręczem kwiatów, a ja w ulubionych wełnianych skarpetkach i ponadczasowej koszuli w czeskie księżniczki.
  3. Nocą śni mi się makaroniarz prosto z Włoch, z którym dawno temu mieszkałam pokój w pokój i nic poza zwykłymi relacjami współlokatorskimi nas nie łączyło. W śnie nas łączy. Jednak dobrodusznie postanawiam oddać go w ręce koleżanki, bo wiem, że ona bardzo chce, a ja praktycznie wcale.
  4. Nocą śni mi się oddział psychiatryczny (częsty leitmotiv!). Zawsze ten sam budynek z czerwonej cegły, te same piętra, ten sam długi korytarz i przeszklone drzwi. Ta sama kapliczka pełna chorych mężczyzn, łypiących na mnie chciwym wzrokiem, przez co trudniej jest mi się skupić na modlitwie. I te same twarze. Debilizm wpisany w ich bruzdy na czołach. Chodzą, szurając miękkimi kapciami w porozciąganych pasiastych pidżamach. Albo leżą. Obłożnie. W łóżkach z bocznymi drabinkami. Boję się ich panicznie, ale brnę w szpitalne sale. Zaglądam im w mętne oczy, o niczym nie myśląc. Nie są mi obojętni, ale też nie wywołują współczucia. Nigdy nie wiem, co tak naprawdę tam robię. Nie jestem ani pacjentką, ani lekarzem.

Zdaniem Freuda sny są odzwierciedleniem duszy, tak???

No to ja, kuźwa, swoją oddam ochoczo do lombardu, w zamian biorąc jakąś używaną, nieskomplikowaną duszę miejscowej przekupki lub pani z magla.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

dziękuję za chwile, jakie Wam kradnę.
za słowa, zadumę i niekontrolowane wybuchy śmiechu.
za wrażliwość.

ps. moderowanie komentarzy włączyłam nie po to, by je przesiewać, tylko dla własnej wygody. dzięki temu wiem, kto zostawia swój ślad w postach starszych niż 3 dni. reszta to żywioł ;>