O mnie

Moje zdjęcie
ja, baba z baby, czyli matrioszka. słucham jazzu. dla animuszu. wchłaniam literaturę. wziewnie. piszę. oraz fotografuję. subtelno-zachłannie. na przemian, albo przemiał. projekt FOTOszeptów dojrzewał w mojej głowie bardzo długo. powstał o czasie koloru turkusowego, kiedy zrozumiałam, że słowa piętrzące się we mnie są równie ważne jak obrazy wokół.

czwartek, 29 stycznia 2009

miejsce w szeregu.

Z wczorajszej zabawy karnawałowej dla dzieci organizowanej w dużej mierze przeze mnie, wnioski na dalsze życie mam dwa:
1. Nie mieć dzieci.
2. Nie być didżejem.

Tymczasem dziś wyruszam do Wrocławia. Z góry uprzedzam moje babeczki, cobyście mnie nie witały winem, piwem czy innym trunkiem! Ja pić nie mogieee, gdyż mi lekarz zabronił, gdyż badania nad moim (wciąż żywym) organizmem w toku. Po alkoholu spada mi cukier, w wyniku czego spadam też ja. Mogę na przykład zemdleć finezyjnie na balkonie Oli lub w brodziku, gdy pójdę siku. Oj nie do brodzika - tam się nie sika ;]

Poproszę więc o herbatę z cytrynom albo melisę z pomarańczom. Nawet to drugie bardziej poproszę.
Bo ja wciąż nieustannie odwrócona tyłem do przodu...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

dziękuję za chwile, jakie Wam kradnę.
za słowa, zadumę i niekontrolowane wybuchy śmiechu.
za wrażliwość.

ps. moderowanie komentarzy włączyłam nie po to, by je przesiewać, tylko dla własnej wygody. dzięki temu wiem, kto zostawia swój ślad w postach starszych niż 3 dni. reszta to żywioł ;>