O mnie

Moje zdjęcie
ja, baba z baby, czyli matrioszka. słucham jazzu. dla animuszu. wchłaniam literaturę. wziewnie. piszę. oraz fotografuję. subtelno-zachłannie. na przemian, albo przemiał. projekt FOTOszeptów dojrzewał w mojej głowie bardzo długo. powstał o czasie koloru turkusowego, kiedy zrozumiałam, że słowa piętrzące się we mnie są równie ważne jak obrazy wokół.

wtorek, 23 grudnia 2008

coraz bliżej święta, coraz bliżej święta...

Perspektywa świąt nadchodzących przedstawia się malowniczo.

Ja od dwóch tygodni mam grypę, na którą składa się gorączka, katar i kaszel.
Mamusia podczas dekorowania sceny, spadła z niej wprost na dwumetrowe choineczki, poobijawszy się dokumentnie, w efekcie czego ma unieruchomioną kończynę górną lewą, co w jej przypadku jest dramatem niemałym, bowiem mamusia to mańkut.
Tatuś (z którego w sumie i tak nie byłoby większego pożytku w zakresie prac domowych) także zanabył grypę. Leży i przeszkadza.

A u Was pewnie pachnie piernikami, kapustą, grzybami i w ogóle jesteście w trakcie lepienia trzystadwunastego uszka, które to z atencją umoczycie jutro wieczorową porą w wigilijnym barszczu.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

dziękuję za chwile, jakie Wam kradnę.
za słowa, zadumę i niekontrolowane wybuchy śmiechu.
za wrażliwość.

ps. moderowanie komentarzy włączyłam nie po to, by je przesiewać, tylko dla własnej wygody. dzięki temu wiem, kto zostawia swój ślad w postach starszych niż 3 dni. reszta to żywioł ;>