O mnie

Moje zdjęcie
ja, baba z baby, czyli matrioszka. słucham jazzu. dla animuszu. wchłaniam literaturę. wziewnie. piszę. oraz fotografuję. subtelno-zachłannie. na przemian, albo przemiał. projekt FOTOszeptów dojrzewał w mojej głowie bardzo długo. powstał o czasie koloru turkusowego, kiedy zrozumiałam, że słowa piętrzące się we mnie są równie ważne jak obrazy wokół.

czwartek, 21 sierpnia 2008

no i tak to.

Nie jest dobrze.

W pracowej Fabryce Potu omal nie pomdlałam z przepracowania. Chyba. I z niedożywienia. I z apatii szerokopojętej. Nie to, żeby mnie w domu głodzili, ale apetytu to ja ostatnio nie posiadam, toteż słaba jestem jako ta klacz hrabiny Krzeszowskiej z "Lalki" abo i i Łęcka we własnej osobie.

Źle sypiam.

Wyczytałam ostatnio w mondrym poradniku dla kobit, że na bezsenność dobry jest olej musztardowy. Hm. Zawsze to lepiej niż gaz musztardowy. Zastanawia mnie tylko, czy z powodu deficytu w mojej kuchni (łazience?!) tegoż, mogę się nasmarować samą musztardą? Sarepską na ten przykład?

A stopy trzymam w folii.

W woreczkach żywniościowych dokładnie rzecz ujmując. Uprzednio nakładając na nie żel nawilżająco-chłodząco-łagodząco-niwelujący oznaki zmęczenia. Nie powiem, lepiej.

Nie wiem tylko, jak pozbyć się siniaka koloru zdrowej oberżyny na wewnętrznej części ręki prawej, którego to nabyłam w wyniku opadnięcia na mnie klapy tostera.

Cisza nocna, a sąsiady z góry delektują się Feelem w wersji techno. Dobiegają do mnie słowa, nie kłamię: "teraz chodź tu do mnie, poczuj się swo-bod-nie, przy mnie bąąąąądź, aaaaa".

A może by tak, kurna, Sonatę Księżycową, cooo?

Ja zwariuję, to pewne!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

dziękuję za chwile, jakie Wam kradnę.
za słowa, zadumę i niekontrolowane wybuchy śmiechu.
za wrażliwość.

ps. moderowanie komentarzy włączyłam nie po to, by je przesiewać, tylko dla własnej wygody. dzięki temu wiem, kto zostawia swój ślad w postach starszych niż 3 dni. reszta to żywioł ;>