O mnie

Moje zdjęcie
ja, baba z baby, czyli matrioszka. słucham jazzu. dla animuszu. wchłaniam literaturę. wziewnie. piszę. oraz fotografuję. subtelno-zachłannie. na przemian, albo przemiał. projekt FOTOszeptów dojrzewał w mojej głowie bardzo długo. powstał o czasie koloru turkusowego, kiedy zrozumiałam, że słowa piętrzące się we mnie są równie ważne jak obrazy wokół.

czwartek, 10 lipca 2008

pracowo.

9 i pół ha w robocie. Nie jest dobrze.

Perspektywa urlopu na przełomie października i listopada nie dodaje mi animuszu. Bynajmniej.

A, a jedną dziewczynę z najdłuższym stażem, co to najlepiej pracowała, przeniesiono do siedziby głównej przecznicę dalej w ramach nagrody (?). Gdzie zapieprza pod okiem szefostwa, kamer i z nikim się dogadać nie może, bo tam podobno angielski kulawy. Smutno jej, śle tęskne sms-y, a pan boss niewzruszony sytuacją dokonuje kolejnych niezrozumiałych roszad personalnych. 

Wnioski czemprędzej wyciągnęłam offkors i w ramach asekuracji serwuję sobie czasem lejzi minyts. Za wyjątkiem dnia dzisiejszego, kiedy to przekonałam się, że założenie niemal barchanowych majtasów nie było pomysłem trafionym. Rzucono mnie bowiem na sektor wyjątkowo ruchliwy i parny, toteż pot mi ciekł (albo cieknął) po d**** i nie ma w tym ani krzty hiperboli literackiej.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

dziękuję za chwile, jakie Wam kradnę.
za słowa, zadumę i niekontrolowane wybuchy śmiechu.
za wrażliwość.

ps. moderowanie komentarzy włączyłam nie po to, by je przesiewać, tylko dla własnej wygody. dzięki temu wiem, kto zostawia swój ślad w postach starszych niż 3 dni. reszta to żywioł ;>