O mnie

Moje zdjęcie
ja, baba z baby, czyli matrioszka. słucham jazzu. dla animuszu. wchłaniam literaturę. wziewnie. piszę. oraz fotografuję. subtelno-zachłannie. na przemian, albo przemiał. projekt FOTOszeptów dojrzewał w mojej głowie bardzo długo. powstał o czasie koloru turkusowego, kiedy zrozumiałam, że słowa piętrzące się we mnie są równie ważne jak obrazy wokół.

niedziela, 20 lipca 2008

oj.

Gwoli ścisłości: nie zamykam Graciarni i, póki co, takie myśli nie plączą mi się po głowie. Ja? Grafomanka. Bez bloga? To jakby klauna pozbawić czapeczki, a świnię koryta. No.

Poza tem zimno i nieco kacowo. Nie wiem tylko czy zimno, bo kacowo, czy kacowo, bo zimno.

Poza tem, będąc wczora w gościach naoglądałam się zdjęć z Hiszpanii i ja tam chcę. Lazur nieba i wody w basenach, zieleń palm oraz barwność uliczek w zestawieniu z namacalną burością dublińskich bruków nie wpłynęły na mnie pozytywnie otóż. Że już o tutejszym wietrze i deszczu nie wspomnę. Choć w sumie to nie ma się co czepiać. W zeszłym tygodniu padało tu TYLKO dwa razy: raz trzy dni, a drugi raz cztery.

Poza tem jest lato. Kalendarzowe. Chodzę w krytych butach, bluzkach na długi rękaw i kurtce, porą bardzo ranną to nawet owijam się chustą.

Poza tem dylemat mam, co z tymi koszulkami na ramiączkach zrobić, co je byłam naprzywoziłam z Polszy? Chyba na szmaty do podłogi podrę, albo se ręcznie pozszywam kilka, dorzucę ze dwa trójkąty z manilii i stworzę patchwork. I będę niebanalna artystka. O!

 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

dziękuję za chwile, jakie Wam kradnę.
za słowa, zadumę i niekontrolowane wybuchy śmiechu.
za wrażliwość.

ps. moderowanie komentarzy włączyłam nie po to, by je przesiewać, tylko dla własnej wygody. dzięki temu wiem, kto zostawia swój ślad w postach starszych niż 3 dni. reszta to żywioł ;>