O mnie

Moje zdjęcie
ja, baba z baby, czyli matrioszka. słucham jazzu. dla animuszu. wchłaniam literaturę. wziewnie. piszę. oraz fotografuję. subtelno-zachłannie. na przemian, albo przemiał. projekt FOTOszeptów dojrzewał w mojej głowie bardzo długo. powstał o czasie koloru turkusowego, kiedy zrozumiałam, że słowa piętrzące się we mnie są równie ważne jak obrazy wokół.

niedziela, 1 czerwca 2008

Polaki - buraki.

Ponieważ czasem dobrze jest pointegrować się pracowo, tak też uczynił JeszczeNieMąż, przyjmując (bez zupełnego przekonania) propozycję wspólnej wycieczki samochodowej po zakamarkach irlandzkich z dwoma kolegami z IBM-a. Plus ja.

Całą niedzielę biernie lansowałam się w krwiście czerwonej fieście po tuningu. Z szyberdachem, szerokimi oponami, alufelgami, że hoho, kwadrofonią, z której wypływały niepokojąco namolne łomoty techno. No zasadniczo to każdy się za nami oglądał. Każ-dy! W zakręty wchodziliśmy z 80 na liczniku, autkiem miotnęło, o dziwo, tylko raz, a tematyka rozmów skończyła nam się właściwie już na początku wycieczki.    

Bożesztymój!!!

Nieee, no może i oni są specami w swej dziedzinie, pewnie też znają dobrze angielski, ale jakem żywa, nie wiedziałam, że ludzie z poważnym dyplomem w ręku oraz niemałym stażem w creativach i innych dellach mogą mieć w głowie takie ubytki!

JeszczeNieMąż też nie wiedział. Teraz, kiedy już wie, nie wie, co z tą wiedzą zrobić ;]

Popelina, panie!  

A, widoczki piękne, jakby co. Góry strome, morze wzburzone, wiatr porywisty.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

dziękuję za chwile, jakie Wam kradnę.
za słowa, zadumę i niekontrolowane wybuchy śmiechu.
za wrażliwość.

ps. moderowanie komentarzy włączyłam nie po to, by je przesiewać, tylko dla własnej wygody. dzięki temu wiem, kto zostawia swój ślad w postach starszych niż 3 dni. reszta to żywioł ;>