O mnie

Moje zdjęcie
ja, baba z baby, czyli matrioszka. słucham jazzu. dla animuszu. wchłaniam literaturę. wziewnie. piszę. oraz fotografuję. subtelno-zachłannie. na przemian, albo przemiał. projekt FOTOszeptów dojrzewał w mojej głowie bardzo długo. powstał o czasie koloru turkusowego, kiedy zrozumiałam, że słowa piętrzące się we mnie są równie ważne jak obrazy wokół.

czwartek, 15 maja 2008

literatka w oparach. nie mylić w opałach ;]

A jutro piątek i ja znów pójdę do tego fitness clubu, gdzie równo temu tydzień zainaugurowałam wizyty i z wrażenia zapomniałam była Państwu opowiedzieć.

Otóż tamże postawiłam głównie na relaks, mocząc swe umęczone pracą ciało w jaccuzzi, które produkowało taką masę bąbelków, żem wyszła po godzinie wymasowana praktycznie wszędzie. Następnie udałam się do basenu, przekonana o swych umiejętnościah pływackich zanabytych minionych wakacji w Jeziorze Nyskim. W basenie niestety nastąpiło zdziwienie na skutek wyraźnego regresu pływackiego mego. Okazało się bowiem, że jednak pływać nie umiem, a żeby tego było mało, cofnęłam się do poziomu sprzed pamiętnych wakacji i pa-nicz-nie boję się wody. Postałam, podrżałam (trochę z zimna i trochę ze strachu), kilka razy próbowałam rzucić się w błękitną otchłań, ale chlorowana woda jakoś nieszczególnie mi posmakowała, na plecach też nijak mi szło, toteż poczłapałam do sauny. Najpierw fińskiej, a potem chyba chińskiej, bo w niej większość Chińczyków a jeden to nawet z miejscówką koło mnie. Komizm sytuacji i duszności nie pozwoliły mi na dłuższy pobyt w oparach, ponadto z megafonów rozległ się głos męski upraszający użytkowników o prędziutki wymarsz z miejsca rekreacji i wypoczynku, bo 9.30 Pi.eM dochodzi.

Tyle.

A nie! O klapkach zapomniałam. Z powodu nieposiadania w ogóle własnych występowałam w nie własnych, większych o 4 numery, bagatelka, co nieco utrudniało mi poruszanie się po powierzchniach płaskich. Rozważałam wzięcie kapci domowych (wersja wsuwana), ale mnie odwiedziono od pomysłu, bo niby nie wypada. A w pasiastych pidżamach ulicami chodzić to wypada?! A w japonkach wczesną wiosną? I to bynajmniej nie Japonki!

No w każdym razie mam już własne. Bo kupiłam. Na jutrzejszą okoliczność.

Tyle.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

dziękuję za chwile, jakie Wam kradnę.
za słowa, zadumę i niekontrolowane wybuchy śmiechu.
za wrażliwość.

ps. moderowanie komentarzy włączyłam nie po to, by je przesiewać, tylko dla własnej wygody. dzięki temu wiem, kto zostawia swój ślad w postach starszych niż 3 dni. reszta to żywioł ;>