O mnie

Moje zdjęcie
ja, baba z baby, czyli matrioszka. słucham jazzu. dla animuszu. wchłaniam literaturę. wziewnie. piszę. oraz fotografuję. subtelno-zachłannie. na przemian, albo przemiał. projekt FOTOszeptów dojrzewał w mojej głowie bardzo długo. powstał o czasie koloru turkusowego, kiedy zrozumiałam, że słowa piętrzące się we mnie są równie ważne jak obrazy wokół.

sobota, 17 maja 2008

literatka po oparach, czyli uboczny efekt sauniany.

Otóż było to tak. Do sauny przygotowałam się godnie. Wpierw, zapoznałam się drogą internetową za pośrednictwem wuwuwu.google.peel z zasadami korzystania z tejże, co wolno, czego nie wolno, no żeby wiedzieć dokładnie, a nie polegać na intuicji lub leźć za tłumem. Potem zastosowałam peeling gruboziarnisty na całe ciało, potem enzymatyczny na twarz, potem szklanka wody do brzucha i poszła.

Sauna fińska - trzy sety przeplatane zimnym prysznicem, jaccuzzi, sauna rzymska (termy znaczy) - trzy sety przeplatane zimnym prysznicem.

Dopadło mnie nocą... Odwodnienie organizmu i towarzyszące temu prawie omdlenie w kuchni, zawroty głowy, bóle głowy, piszczenie w głowie, torsje i ogólny stan pod tytułem: omójboszzzzarazchybazejdęztegoświata!!!

Jak Państwo widzą, nie zeszłam i mam się coraz lepiej. Zważywszy, że cały dzień spędziłam w pracy niemalże podłączona do kranika z coca-colą, to można by mnie uznać za bohaterkę. Nie wiem, czy zregenerowałam już organizm i nie wiem, jak to sprawdzić, drogi pamiętniczku. No bo tak, pić to już mi się nie chce, mimo iż wszyscy na około każą pić, ciało wydaje mi się być odpowiednio nawilżone, nie odczuwam suchości w gardle.

Czy jest na sali lekarz? ;]

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

dziękuję za chwile, jakie Wam kradnę.
za słowa, zadumę i niekontrolowane wybuchy śmiechu.
za wrażliwość.

ps. moderowanie komentarzy włączyłam nie po to, by je przesiewać, tylko dla własnej wygody. dzięki temu wiem, kto zostawia swój ślad w postach starszych niż 3 dni. reszta to żywioł ;>