O mnie

Moje zdjęcie
ja, baba z baby, czyli matrioszka. słucham jazzu. dla animuszu. wchłaniam literaturę. wziewnie. piszę. oraz fotografuję. subtelno-zachłannie. na przemian, albo przemiał. projekt FOTOszeptów dojrzewał w mojej głowie bardzo długo. powstał o czasie koloru turkusowego, kiedy zrozumiałam, że słowa piętrzące się we mnie są równie ważne jak obrazy wokół.

sobota, 5 kwietnia 2008

ładne buty!

Nad Dublinem świeci słonko (nie nie nie, nie metaforyczne!), gradusów około 15, a ja, by wyjść na dwór mam do wyboru zimowe siermiężne kozaki lub uniwersalne kapcie domowe (model wsuwany, bez pięty znaczy). Zważywszy na ichniejszy luuuz, to ja bym się nawet zdecydowała na bramkę nr 2, ale na tak zwaną krótką metę. Do sparu i z powrotem. Przyjdzie mi więc ozuć się w obuwie po kolana celem wyprawy obuwniczej. Uuu - jeszcze większe schody, bowiem TU królują ba-le-ri-nki. Suto przyozdobione ce-ki-na-mi.

Czemu nie przywiozłam sobie z Polski wiosennych cichobiegów? Oj to proste. Wylatywałam w styczniu, tak? Zima była, tak? Ograniczony kilogramowo bagaż, tak? No właśnie! Jak jest zima to pusta myśli li i tylko po zimowemu: skarpety z baraniej wełny, szaliki, czapki, rękawiczki, swetry i inne pulowery. Zresztą i tak przekroczyłam limit lotniskowy i kisiele (kiśle?) "słodka chwila" zmuszona byłam poupychać sobie do bocznych kieszonek na wysokości biustu, co niewątpliwie dodało mi splendoru w obliczu wrocławskich panów celników ;P

Tyle w kwestii obuwia czy tam kisieli (kiślów? kisielów?) Matko, uwsteczniam się! ;) Czas wracać i przysiąść nad gramatyką opisową języka polskiego, która nudna jest coprawda jak martwa natura pędzla Czapskiego Józefa, ale jakże przydatna.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

dziękuję za chwile, jakie Wam kradnę.
za słowa, zadumę i niekontrolowane wybuchy śmiechu.
za wrażliwość.

ps. moderowanie komentarzy włączyłam nie po to, by je przesiewać, tylko dla własnej wygody. dzięki temu wiem, kto zostawia swój ślad w postach starszych niż 3 dni. reszta to żywioł ;>