O mnie

Moje zdjęcie
ja, baba z baby, czyli matrioszka. słucham jazzu. dla animuszu. wchłaniam literaturę. wziewnie. piszę. oraz fotografuję. subtelno-zachłannie. na przemian, albo przemiał. projekt FOTOszeptów dojrzewał w mojej głowie bardzo długo. powstał o czasie koloru turkusowego, kiedy zrozumiałam, że słowa piętrzące się we mnie są równie ważne jak obrazy wokół.

poniedziałek, 17 marca 2008

świętego Patryka.

Retrospekcja nr 1 z obchodów tegoż święta 2006 roku:
I co z tego, że dziś Irlandia postawiona na baczność oddaje hołd swojemu patronowi, że stolica kraju pęka w szwach od gości tak zwanych napływowych, że na O'Connell street parada goni paradę: klauny na szczudłach, żonglerzy z piłeczkami, wojska z doboszami, Szkoci w kiltach, kibice rugby z Islandii i w ogóle Rio De Janeiro w Dublinie, że wszędzie pełno "kolorowych jarmarków, blaszanych zegarków, pierzastych kogucików, baloników na druciku"...... jak ja cały boży dzień będę ślęczeć w pracy?!
I co z tego, że w związku z powyższym jest Bank of Holiday i że w związku z tym za podwójną stawkę?!
Retrospekcja nr 2 z obchodów tegoż święta 2007 roku:
Weekend przebiegł pod patronatem św. Patryka. Czysty przypadek, lecz tym niemniej z powodów osobistych uczciłam go należycie. Pub, zielone piwo i pokaz tańców irlandzkich. Wrocławski klub wizualizacją mocno odbiegał od ichniego, piwo smakowało inaczej (stawiam, że to zwykły piast sprytnie zabarwiony płynem do naczyń marki Ludwik), ale ojtam!Wyskakałam się, powydzierałam, kac był, więc wszystko poszło zgodnie z planem.
Ku zdziwieniu własnemu w chaosie nut celtycko-polskich zatęskniłam za Irlandią. Pobieżnie, acz szczerze.
Relacja z dziś:
Wciśnięta w tłum pomalowanych na zielono twarzy, zielonych kapeluszy, dyndajacych koniczynek, usiłowałam cokolwiek zobaczyć, stając na palcach i zadzierając wysoko łepetynę. W efekcie widziałam jeno większych gabarytów kurioza, którymi to majtało na wyjątkowo przejrzystym dziś irlandzkim niebie. Resztę zobaczyłam w domu. Na filmikach i zdjęciach ;) Oto kilka:





Reasumując, tyleż samo w tym dniu kiczu, ileż entuzjazmu.
I to mi się w Irlandii, mimo wszystko, podoba!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

dziękuję za chwile, jakie Wam kradnę.
za słowa, zadumę i niekontrolowane wybuchy śmiechu.
za wrażliwość.

ps. moderowanie komentarzy włączyłam nie po to, by je przesiewać, tylko dla własnej wygody. dzięki temu wiem, kto zostawia swój ślad w postach starszych niż 3 dni. reszta to żywioł ;>