O mnie

Moje zdjęcie
ja, baba z baby, czyli matrioszka. słucham jazzu. dla animuszu. wchłaniam literaturę. wziewnie. piszę. oraz fotografuję. subtelno-zachłannie. na przemian, albo przemiał. projekt FOTOszeptów dojrzewał w mojej głowie bardzo długo. powstał o czasie koloru turkusowego, kiedy zrozumiałam, że słowa piętrzące się we mnie są równie ważne jak obrazy wokół.

niedziela, 3 lutego 2008

zza_duszki.

Najpierw raz na zawsze (hm, aby na pewno?) załatwmy sprawę myszyniną (czyją? myszyniną!). Po rozpatrzeniu wszystkich Waszych koncepcji, stawiam na duchy! Bardziej na ludzkie niż mysie, bowiem serek nie-tknię-ty! Ze-schnię-ty!

Do intymnych wieczorów dołączyły też odgłosy zza ścian lejącej się wody. No normalnie takie trzeszczenie w rurach i szum cieknącej strużki. Ciurkiem -  nie jednostajne kap-kap. Na szczęście! Tym niemniej można kota dostać. A kot w obliczu domniemanych mysz przydałby się, oj przydał!

Jeśli to duch jednak, to ja wiem, czyj!

Jamesa Joyce'a! Straszy mnie za karę, że nie dobrnęłam do końca "Ulissesa". No nie dałam rady, przyznaję.

_____________________________

Panie Jamesie złocieńki, oj ja przeczytam to pana dzieło. Obiecuję! Tylko niech Pan tak nie chrobocze po nocach, bo ja potem niewyspana chodzę.

A, i jeszcze jedno Panie Jamesie złocieńki. Pan pozdrowi Becketta i uprzejmie mu przypomni, że "Czekając na Godota" czytałam! Więc niechaj on mnie nie straszy!

A, zauważyłam, że sera Pan nie lubi. Mam w zamrażarce krakowską podsuszaną. Zostawić przy kominku?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

dziękuję za chwile, jakie Wam kradnę.
za słowa, zadumę i niekontrolowane wybuchy śmiechu.
za wrażliwość.

ps. moderowanie komentarzy włączyłam nie po to, by je przesiewać, tylko dla własnej wygody. dzięki temu wiem, kto zostawia swój ślad w postach starszych niż 3 dni. reszta to żywioł ;>