O mnie

Moje zdjęcie
ja, baba z baby, czyli matrioszka. słucham jazzu. dla animuszu. wchłaniam literaturę. wziewnie. piszę. oraz fotografuję. subtelno-zachłannie. na przemian, albo przemiał. projekt FOTOszeptów dojrzewał w mojej głowie bardzo długo. powstał o czasie koloru turkusowego, kiedy zrozumiałam, że słowa piętrzące się we mnie są równie ważne jak obrazy wokół.

środa, 6 lutego 2008

live in Dublin - temat swa_wolny.

Matko, tyle się u mnie dzieje, że nie wiem od czego zacząć, doprawdy ;]

No dobra, poniosło mnie. Dzieje się dużo na świecie, bo i prawybory w Stanach, i telekamery w Polsce, i wybuchy w Somalii, i naloty na Strefę Gazy (dłuuugo sądziłam, że to Strefa Gazu), i jak rodzić, to nie w Londynie. A co w Dublinie?

Zimno, cimno i do domu daleko.

Zasadniczo to możnaby rzec, żem na wakacjach połączonych z intensywnym kursem językowym. Są wszak takie dla wyjątkowo zdolnych dzieci lub z wyjątkowymi ambicjami rodziców tychże.

Na przykład są też wakacje w siodle. Nigdy nie byłam, aż tak prozwierzęca nie jestem. Choć za jednym, to nawet kiedyś płakałam - Łysek mu było, pamiętacie? Konie, owszem na widokówkach, w bliższych relacjach wzbudzają we mnie respekt i co tu dużo ukrywać, armanim to one nie pachną!

Jak to na takich wakacjach bywa dużo się uczę, mam też czas wolny (oj nie w świetlicy!), w którym to czasie reaktywuję moje życie na płaszczyźnie realno-cybernetycznej. Dzwonię też do rodziców - to rytuał każdego dziecka kolonijnego. Dzwonię i opowiadam, co dziś robiłam, co jadłam, co piłam, jakam zachwycona, kończy się mamona ;]

A wczoraj na mój bardzo nowy nr dwa razy późną porą telefonował pijany Irlandczyk, pytając: who is it?! No ja przepraszam very much (tak, tu jest mucz nie macz!), panie Irlandczyk, ale jak się drunkuje (tak, tu jest drunk nie drink!), to się potem źle wystukuje! I pustą stresuje, bo sobie pomyślałam, że to może zaproszenie na jakie interviu.

Nie, ja jeszcze nie szukałam pracy, gdyż albowiem nie czuję się gotowa. No pewnie, że długa ta akomodacja.

Co zrobić, taki organizm ;]

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

dziękuję za chwile, jakie Wam kradnę.
za słowa, zadumę i niekontrolowane wybuchy śmiechu.
za wrażliwość.

ps. moderowanie komentarzy włączyłam nie po to, by je przesiewać, tylko dla własnej wygody. dzięki temu wiem, kto zostawia swój ślad w postach starszych niż 3 dni. reszta to żywioł ;>