O mnie

Moje zdjęcie
ja, baba z baby, czyli matrioszka. słucham jazzu. dla animuszu. wchłaniam literaturę. wziewnie. piszę. oraz fotografuję. subtelno-zachłannie. na przemian, albo przemiał. projekt FOTOszeptów dojrzewał w mojej głowie bardzo długo. powstał o czasie koloru turkusowego, kiedy zrozumiałam, że słowa piętrzące się we mnie są równie ważne jak obrazy wokół.

poniedziałek, 11 lutego 2008

kontekstu nie będzie, ale...

Wpisu z wczoraj nie skasuję, gdyż nie po to go wstawiłam, a ponadto zbyt duże ma znaczenie. To była kwestia długiej chwili, niemniej kwestia nierozważna w stosunku do Was, zaglądających tu. Wystrzeliłam z osobistego karabinu kilka zdań ubranych po samą szyję w metaforę, nic więc dziwnego, że niezrozumiałych.

Cała ja: o rzeczach przyziemnych piszę banalnie w stylu zawiadacko-ironicznym, sprawy istotne albo pomijam szerokim łukiem, albo wyszywam nieczytelnym haftem. Nie uznaję natomiast złotego środka lingwistycznego. Ani u siebie, ani u innych. Gdyż takowy mnie nudzi. Ot.

Tym, którzy się zmartwili, dziękuję, i im należy się słowo przepraszam. Bo mimo iż to świat wirtualny, wchodzą tu ludzie realni. Pełni emocji, daleko idącej empatii i intencjonalnej szczerości.

A na przyszłość: Wy się nie kłopotać - pusta zamknąć dziób ;]

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

dziękuję za chwile, jakie Wam kradnę.
za słowa, zadumę i niekontrolowane wybuchy śmiechu.
za wrażliwość.

ps. moderowanie komentarzy włączyłam nie po to, by je przesiewać, tylko dla własnej wygody. dzięki temu wiem, kto zostawia swój ślad w postach starszych niż 3 dni. reszta to żywioł ;>