O mnie

Moje zdjęcie
ja, baba z baby, czyli matrioszka. słucham jazzu. dla animuszu. wchłaniam literaturę. wziewnie. piszę. oraz fotografuję. subtelno-zachłannie. na przemian, albo przemiał. projekt FOTOszeptów dojrzewał w mojej głowie bardzo długo. powstał o czasie koloru turkusowego, kiedy zrozumiałam, że słowa piętrzące się we mnie są równie ważne jak obrazy wokół.

wtorek, 1 stycznia 2008

żeby nie było samolotu, czyli sylwester 2007.

Stary rok pożegnalim szykownie i z wdziękiem jak na osoby z klasą przystało: czterogodzinna ganianka po galeriach sklepowych w poszukiwaniu akcesoriów odzieżowych z metką -50%, romantyczny (bo z jednej michy) obiad w "piramidzie", wieczór w gronie bliższych i dalszych, niemniej miłych i rzeczowych postaci.

Pielesze domowe, przestronny pokój z wszechstronnymi ludźmi. Stół w kształcie kwadratu. Na nim trunkowo wielce. Łyski (1 łysek, 4 łyski). Z colą. Śledzie po japońsku. Sałatka po żydowsku. Tatar po tatarsku. Całość wieczoru przetykana: wujkiem (nie moim) Ryśkiem oraz  tatą (nie moim) Zenkiem. Wesoło. Serdecznie. Swojsko. W tle klimaty czilałtowe, klasyczny wężyk tudzież pociąg schodami w dół, za oknem petardy i race.

Nowy rok przywitalim w stylu nieco nadgorliwym. Bowiem kolega Strzała strzelił z korka od igristoje czy innego czinczina siedem minut wcześniej, ale oj tam. Owczym pędem poszłoooo. Zresztą północ czy ciut przed - ten sam huk ;]

I ognisko było w samym epicentrum ogrodu. Gospodarze wypalili chyba przydział drwa na cały styczeń, coby atmosferę gościom zgotować. I zgotowali!

Potem to już wymieniano mi tylko zawartość talerzyka deserowego oraz zawartość literatki (SIC!) ze szkockiej na szkocką. Aż w mej głowie zrodziło się marzenie: łóżko, pod łóżkiem wiadro herbaty z cytryną, ja w pozycji embrionalnej (żeby nie było samolotu).

JeszczeNieMąż z gracją i szarmancją zapakował mnie w samochód, przywiązał pasami, przewiózł po mieście nieznanym celem odtransportowania reszty gości, na miejscu wygramolił z tegoż pojazdu i asekurując osobistą pachą zaprowadził do domu. Gdzie nastąpiła zupełnie nieoczekiwana czołówka z powracającymi z balu przyszłymi teściami ;]

W łóżku byłam o czeciejczydzieściczy. 

W makijażu.

W pozycji embrionalnej (żeby nie było samolotu). 

______________

Radości. Optymizmu. Komizmu.

Każdego dnia.

Wiernym czytaczom - córa ojczyzny ;]

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

dziękuję za chwile, jakie Wam kradnę.
za słowa, zadumę i niekontrolowane wybuchy śmiechu.
za wrażliwość.

ps. moderowanie komentarzy włączyłam nie po to, by je przesiewać, tylko dla własnej wygody. dzięki temu wiem, kto zostawia swój ślad w postach starszych niż 3 dni. reszta to żywioł ;>