O mnie

Moje zdjęcie
ja, baba z baby, czyli matrioszka. słucham jazzu. dla animuszu. wchłaniam literaturę. wziewnie. piszę. oraz fotografuję. subtelno-zachłannie. na przemian, albo przemiał. projekt FOTOszeptów dojrzewał w mojej głowie bardzo długo. powstał o czasie koloru turkusowego, kiedy zrozumiałam, że słowa piętrzące się we mnie są równie ważne jak obrazy wokół.

wtorek, 22 stycznia 2008

K+M+B 2008.

Po radosnej chwili znalezienia dowodu (służył za zakładkę w aktualnie pożeranej przeze mnie książce pt. "Nie ma z czego się śmiać", o ironio, pani Stefanio nieoceniona ;]) udałam się do babci w dniu babci. Nie minęłam się z księdzem na schodach, bo na przykład mój tato wespół zespół z sąsiadem Ka. się minęli.

U babci zdążyłam wypić herbatę, porozmawiać o nowych ściegach szydełkowych, zjeść dwa pierniki z nadzieniem marmoladowym i dostałam telefon od mojego osobistego taty z prośbą o rychłe ubranie się, gdyż on wraz z wymienionym wyżej zaprzyjaźnionym sąsiadem Ka. czekają na mnie pod blokiem babcinym. Stamtąd udaliśmy się na piwo, a leżąca w łóżku chora mamusia informowała nas na bieżąco o wizycie duszpasterskiej, do której tego roku w naszym domostwie nie doszło ;]

To był pierwszy w życiu bojkot kolędowy. Nie, nie mam wyrzutów.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

dziękuję za chwile, jakie Wam kradnę.
za słowa, zadumę i niekontrolowane wybuchy śmiechu.
za wrażliwość.

ps. moderowanie komentarzy włączyłam nie po to, by je przesiewać, tylko dla własnej wygody. dzięki temu wiem, kto zostawia swój ślad w postach starszych niż 3 dni. reszta to żywioł ;>