O mnie

Moje zdjęcie
ja, baba z baby, czyli matrioszka. słucham jazzu. dla animuszu. wchłaniam literaturę. wziewnie. piszę. oraz fotografuję. subtelno-zachłannie. na przemian, albo przemiał. projekt FOTOszeptów dojrzewał w mojej głowie bardzo długo. powstał o czasie koloru turkusowego, kiedy zrozumiałam, że słowa piętrzące się we mnie są równie ważne jak obrazy wokół.

sobota, 19 stycznia 2008

babcia z namaszczenia.

Sprawa jest poważna. Chodzi o moją mamę. Ona mianowicie, proszę ja Was, udała się na Akademię z okazji Dnia Babci. No niby z urzędu zaproszenie dostała, tym niemniej nikt, kto babcią nie jest i nie zanosi się, żeby w najbliższym czasie nią był, nie chadza na akademie w tematyce powyższej, czyż tak? ;)

No i wyrzuty mam. Było naprędce wiosną zrobić bobo, w sam raz by się teraz urodziło i byłby prezent dla mamy jak trzeba. A tak? W obliczu mojego wyjazdu na dłuuugo to pomysł się jakby nieco zdeaktualizował. No chyba, że w Irlandii... Po 9. miesiącach prześlemy priorytetem do Polski z odpowiednią naklejką na paczuszce. Wiecie, taką, coby się z nią obchodzono delikatnie podczas transportu. UWAGA, SZKŁO! UWAGA , INSTRUMENTY! Czy może UWAGA, CHOMIKI! No bo przecież nie UWAGA, NIEMOWLĘ!

I doprawdy nic nie szkodzi, że żywa zawartość paczuszki po 3. latach nie widzenia swojej rodzicielki będzie mówiła do mnie: ciociu, albo co gorsza, chowała się za szafą na mój widok. Nie szkodzi. Grunt, że ja dostanę odchowane z fazy pieluchowej dziecię, a mama będzie chadzać na akademie w charakterze całkiem legalnej babci.

A synowi, jakby co, damy na imię Eliza.

Na cześć Beethovena ;]

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

dziękuję za chwile, jakie Wam kradnę.
za słowa, zadumę i niekontrolowane wybuchy śmiechu.
za wrażliwość.

ps. moderowanie komentarzy włączyłam nie po to, by je przesiewać, tylko dla własnej wygody. dzięki temu wiem, kto zostawia swój ślad w postach starszych niż 3 dni. reszta to żywioł ;>