O mnie

Moje zdjęcie
ja, baba z baby, czyli matrioszka. słucham jazzu. dla animuszu. wchłaniam literaturę. wziewnie. piszę. oraz fotografuję. subtelno-zachłannie. na przemian, albo przemiał. projekt FOTOszeptów dojrzewał w mojej głowie bardzo długo. powstał o czasie koloru turkusowego, kiedy zrozumiałam, że słowa piętrzące się we mnie są równie ważne jak obrazy wokół.

czwartek, 13 grudnia 2007

świat kobiety. listopad 2007.

1. Żeby w ogóle poprawić sobie nastrój późną jesienią, należy zdecydowanie zmienić wystrój pokoju i zakupić choć parę drobiazgów w kolorze a-ma-ran-tu! Na przykład poduszki z weluru z kryształkami, dekorację na okno z plastykowych kamyków. Dla siebie zakupić broszkę w kształcie ważki lub szpilki lakierki z zaokrąglonym czubem. Oczywiście w kolorze a-ma-ran-to-wym!

Kolor amarantowy wygląda mniej więcej tak, więc ja może poszukam w dalszej części pisma innego poprawiacza humoru.

2. Futerko to najmodniejszy akcent tego sezonu!

3. Zdecydowanie nosi się też paski: cienkie ze skaju, szerokie plecione z miękkiego plastyku, w błyszczącą złotą krateczkę, z brokatowym wzorkiem.

4. Damski garnitur na różne okazje. (Ten artykuł jakby mało mnie dotyczy, bo ja w garniturach chodzić nie muszę i obym nie musiała, proszę Cię o to, o Boże!) Jakby mi tak przyszło pracować np. w banku i nosić dzień w dzień białe bluzki i garsonki to, oprócz tego, że narobiłabym manka, to wyrzuciliby mnie za niefrasobliwość stylową i ogólne niezdyscyplinowanie wyglądowo-poglądowe.

5. Są przepisy na maseczki: ziemniaczana do cery szarej,  z żółtek dodająca blasku, twarożkowa dla suchej, ogórkowa dla ziemistej. Hmm... A jak ja aktualnie mam cerę każdą po trochu, to wymieszać wszystkie składniki i nimi obrzucić oba lica na nieco dłużej?

6. 107 porad jak zaoszczędzić. Do starej spódnicy należy doszyć aplikacje (kwiaty), które można kupić w pasmanterii. Jeśli chcemy, by ta sama spódnica, w której chodzimy w dni powszednie po bułki, a w dni odświętne do kościoła, stała się nagle wieczorowa, należy doszyć u dołu taśmę z ce-ki-na-mi. Innymi słowy, wszystko, co mamy stare, nie oddajemy do kontenerów z naklejką PCK, jeno ozdabiamy świecidełkami różnej maści i wyczarowujemy w oka mgnieniu sylwestrową kreację. Świetnie, tylko, że ja do pasmanterii nie wejdę, bowiem widok miliardów guzików w koszyczkach na całej szerokości lady, wywołuje u mnie odruch wymiotny. Tak mam i nie znalazłam jeszcze pomysłu na terapię własną ;]

7. Co jeszcze? Aaa, dowiedziałam się, że kształt mojej pupy jest marzeniem wielu kobiet (prawda tooo? ;]) Ale ale, niestety może się na niej pojawić cellulit. Ekspert od zdrowia i urody radzi mi jogę, jogging, wymachy nogami, nożyce, przysiady oraz wchodzenie i schodzenie po schodach. Wobec powyższych zaleceń, no i w obawie przed pomarańczową skórką, głęboko rozważam przeprowadzkę na ostatnie piętro Pałacu Kultury i Nauki - nim rano pokonam tysiące stopni w dół, będę musiała wracać na obiad, który spożyję bez cienia wyrzutów, że coś szpecącego mnie się odkłada na tyłach. (Bliżej mi było do wrocławskiego poltegoru, ale zburzyli gmaszysko).

8. I krzyżówkę rozwiązałam. W dziale takowym pracowałam, to umiem. Biegle poruszam się w środowisku haseł: krzyżowkowa papuga - ara (lub kakadu, rzadziej żako), cyganka z Chaty za wsią - Aza, kurtyzana Zoli - Nana, brat Kaina - Abel, biblijny bratobójca - Kain, obok mamy - tata, obok taty - mama, itympodobne...

Wyszło mi hasło: korale. I ja to hasło do nich wyślę! Wcześniej nie mogłam, gdyż byłam pracownikiem podobnego  wydawnictwa, a pracownicy nie mogą brać udziału w konkursach. I moja mama nie mogła, bo była mamą pracownika, i babcia też nie mogła, bo pracownik był jej wnuczką.

Zastanawiają mnie jednak nagrody: Produkty Roku 2007: vegeta, szampon elseve, lakier taft, domestos, pronto (kostka do wc), goplana gorzka marcepanowa, brait oraz impresja truflowa z zielonej budki i mrożonka zupy grzybowej z hortexu! Oni mi tę ewentualną paczkę przywiozą helikopterem, coby część nagrody nie uległa rozpuszczeniu? Czy przywiezie klasyczny kurier i nim paczuszka do mnie trafi, zwiedzi pół Polski? Nie wytrzymałam i do nich napisałam (z anonimowego maila przeznaczonego do takich głupot). Po niespełna dwudziestu minutach otrzymałam odpowiedź:

Droga czytelniczko, cieszymy się... (ble ble ble). Zamiast lodów Zielona Budka i mrożonek Hortex, zwycięzcy otrzymają pucharek i notesik Hortex.

Uspokoili mnie, nie powiem.

9. Absolutny hit numeru! Erotyczne gadżety dla dwojga! Wśród nich: wibrujące jajko (Twoje zadanie to włożyć je do pochwy. On nastawia tempo i steruje twoim podnieceniem, aż do szczytu. Cena 59 zł.), krążki z cukierków, maseczka i pejcz, pierścień erekcji, a także wibrator-pingwinek (Wygląda bardzo niewinnie, ale dzięki niemu poznasz, czym jest megaorgazm. Niech partner masuje nim okolice waginy. Cena 69 zł.)

Kto to, kur**, pisze?!

10. Gratis płyta: Pascal po prostu gotuj! A tam przepisy iście proste: tartiflette tudzież gnocchis dyniowe w niebieskim sosie, do przyrządzenia których musiałabym chyba zjechać pół Europy i pół Azji Mniejszej w poszukiwaniu produktów.

Tyle.

Drogi bloxie!

Czy ja zostanę wyróżniona przez Państwa portal jako autorka najdłuższej notatki w historii blogów? I będzie ze mną wywiad?

Droga pusta_literatko, jak to się zaczęło?

Więc (nie rozpoczyna się zdania od więc, ale że zestresowana będę, to zacznę). Więc zaczęłam pisać tę notkę 1 listopada 2007. Był ciepły, jesienny wieczór. Wróciłam właśnie z cmentarza, gdzie tysiące lamp oświecało miasteczko zmarłych. Utonęłam w wygodnych fotelu wyściełanym zszarzałą lamą, wzięłam do ręki bieżący numer kobiecego pisma, do drugiej pióro marki parker i jęłam pisać...

A teraz, Państwo pozwolą, udam się na fotel streszczać numer grudniowy. Może poradnik domowy? ;]

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

dziękuję za chwile, jakie Wam kradnę.
za słowa, zadumę i niekontrolowane wybuchy śmiechu.
za wrażliwość.

ps. moderowanie komentarzy włączyłam nie po to, by je przesiewać, tylko dla własnej wygody. dzięki temu wiem, kto zostawia swój ślad w postach starszych niż 3 dni. reszta to żywioł ;>