O mnie

Moje zdjęcie
ja, baba z baby, czyli matrioszka. słucham jazzu. dla animuszu. wchłaniam literaturę. wziewnie. piszę. oraz fotografuję. subtelno-zachłannie. na przemian, albo przemiał. projekt FOTOszeptów dojrzewał w mojej głowie bardzo długo. powstał o czasie koloru turkusowego, kiedy zrozumiałam, że słowa piętrzące się we mnie są równie ważne jak obrazy wokół.

niedziela, 16 grudnia 2007

relacja.

Z lenistwa posłużę się cytatem nieocenionego  Andrzeja Waligórskiego:

Wieczór autorski Dreptaka

to nie był - powiedzmy - szczyt szczytów:

nikt nie śmiał się, nikt nie płakał

i nikt nie umarł z zachwytu.

;)

____________

Ale dziś sprawa wygląda gorzej, bowiem resztę dnia, cały wieczór i kawałek nocy spędzę na mrozie pod gołym firmamentem. Nie, nie wygonili mnie z domu! Uczestniczyła będę w imprezie hucznej artystyczno-kreatywnej. Będę tam oceniała, pisała i dawała... Problem mam jednak z odzieniem, żeby nie z(a)marznąć wszak.

Na próbę ubrałam pięć swetrów, ale mnie się wówczas płaszczyk nie domyka. W biuście zwłaszcza ;P Mama radzi onuce. Spróbowałam. Jednak owinąwszy flanelową szmatą stopy z podwójnymi skarpetkami, nastąpiły trudności z ulokowaniem tychże w butach ;]

Co robić, Droga Gabi?!

No przecież jak ja całą nadzieję zainwestuję w rum, jaki sobie kazałam sprowadzić przez miedzę z Czech na tę okoliczność, to źle się dla mnie skończy! Wiem, co mówię, bowiem razu pewnego zatrułam się tym specyfikiem. Ojezuuuu, tak zatrułam, że do niedawna nie byłam w stanie nawet przełknąć czekoladki rumowej ;/

P.S. Na wieczorku Stan nie odśpiewał "Jaskółki", gdyż odśpiewa ją dziś na scenie. Omdlenie więc pustej_literatki jest wciąż prawdopodobne.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

dziękuję za chwile, jakie Wam kradnę.
za słowa, zadumę i niekontrolowane wybuchy śmiechu.
za wrażliwość.

ps. moderowanie komentarzy włączyłam nie po to, by je przesiewać, tylko dla własnej wygody. dzięki temu wiem, kto zostawia swój ślad w postach starszych niż 3 dni. reszta to żywioł ;>