O mnie

Moje zdjęcie
ja, baba z baby, czyli matrioszka. słucham jazzu. dla animuszu. wchłaniam literaturę. wziewnie. piszę. oraz fotografuję. subtelno-zachłannie. na przemian, albo przemiał. projekt FOTOszeptów dojrzewał w mojej głowie bardzo długo. powstał o czasie koloru turkusowego, kiedy zrozumiałam, że słowa piętrzące się we mnie są równie ważne jak obrazy wokół.

piątek, 28 grudnia 2007

pusta była chora, poszła do doktora...

A ściślej do dwóch, gdyż w gabinecie zastała małżeństwo stomatologiczne (pani żona dentysta i pan mąż sadysta, protetyk znaczy). Pusta stanęła ze strachem w oczach, bo tuż przed wejściem JeszczeNieMąż roztoczył przed nią malowniczą wizję borowania, wiercenia, wyrywania... A główna poszkodowana nigdy wcześniej problemów z uzębieniem nie miała, przez co była rzadką bywalczynią tychże salonów, przez co zachowywała się nieco dziwnie. Dziwnie acz dumnie, wszak z niebelejakim problemem tu przyszła: ząb mądrości jej rośnie!

Na fotel zaprosił (nie wiedzieć czemu) pan protetyk i jął grzebać w dostojnej szczęce. Literatki, nie swojej! Po czym wydał z siebie głośne i przeciągłe "hmmmmmmm". Zawołał panią żonę, która też pozaglądała i rzeczowo stwierdziła, że dziwny z literatki przypadek.

Hmmmm - pomyślała zainteresowana. Do najnormalniejszych nie należę, ale co ma do tego szczęka? I tu pan protetyk objaśnił, że po pierwsze primo literatka ma zapalenie dziąseł, a po drugie primo, że owszem, wyrzyna jej się na końcu ząb, jeno to jest ząb z tak zwanego uzębienia stałego, który powinien być tam od jakiś osiemnastu lat!

Mówcie mi mutant.

___________________

Jest się z czego śmiać! ;]

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

dziękuję za chwile, jakie Wam kradnę.
za słowa, zadumę i niekontrolowane wybuchy śmiechu.
za wrażliwość.

ps. moderowanie komentarzy włączyłam nie po to, by je przesiewać, tylko dla własnej wygody. dzięki temu wiem, kto zostawia swój ślad w postach starszych niż 3 dni. reszta to żywioł ;>