O mnie

Moje zdjęcie
ja, baba z baby, czyli matrioszka. słucham jazzu. dla animuszu. wchłaniam literaturę. wziewnie. piszę. oraz fotografuję. subtelno-zachłannie. na przemian, albo przemiał. projekt FOTOszeptów dojrzewał w mojej głowie bardzo długo. powstał o czasie koloru turkusowego, kiedy zrozumiałam, że słowa piętrzące się we mnie są równie ważne jak obrazy wokół.

czwartek, 29 listopada 2007

wieści rodzinne.

Babcia w żałobie, bowiem jej kanarek minionej niedzieli udał się do krainy wiecznych łowów. Zapakowany w torebkę po cukrze, uprzednio owinięty watą (wa-tą? hm.. no zawsze to lepiej niż podpaską na przykład), zakopany w babcinym ogródku w okolicach czerwonej porzeczki.

Tatko w szpitalu. Laryngologia. Toteż widoki następujące: co drugi pan z obandażowanym nosem, co trzeci z obandażowanym uchem, co ósmy bez oka. Tatuś na szczęście wszystko ma na miejscu. I miewa się całkiem dobrze. Dziś oznajmił nam, że jeśli go jutro nie wypuszczą do domu, to mamy mu przywieźć miskę i ze dwie gromnice, gdyż wraz z kolegą z łóżka obok będą sobie wróżyć. A, i jak mu się przypomną inne asortymenta andrzejkowe, to wyśle nam zamówienie sms-em. Może my im w ogóle jaką wróżkę Anastazję zatrudnimy, coby godnie spędzili andrzejki? ;]

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

dziękuję za chwile, jakie Wam kradnę.
za słowa, zadumę i niekontrolowane wybuchy śmiechu.
za wrażliwość.

ps. moderowanie komentarzy włączyłam nie po to, by je przesiewać, tylko dla własnej wygody. dzięki temu wiem, kto zostawia swój ślad w postach starszych niż 3 dni. reszta to żywioł ;>